Coutinho - brylant Nerazzurrich
Serie A jest coraz uboższa w piłkarskie gwiazdy. Ostatnio z włoską ekstraklasą pożegnał się Zlatan Ibrahimović, rok temu Samuel Eto'o. Wielkie firmy z Półwyspu Apenińskiego nie mogą zakontraktować piłkarskich gwiazd pokroju Van Persiego czy Teveza, których plotki transferowe cały czas łączą z Italią. Włosi szukają więc za Atlantykiem – młodych, zdolnych.
Ostatnio wiele mówi się o Lucasie – że wielka gwiazda, że w Europie chce go każdy. Wiele klubów chce też pozyskać Oscara czy Neymara. Tak naprawdę nikt nie wie jak Ci wielcy w swojej lidze piłkarze spiszą się na Starym Kontynencie. Liga brazylijska nie jest jakąś potęgą, a różnice mogliśmy zobaczyć między innymi na ostatnich Klubowych Mistrzostwach Świata, gdzie Santos dostał z Barceloną i gdzie Neymar był niemal niewidoczny.
Dlatego chwali się transfery załatwiane po cichu, z mniejszym rozmachem, z piłkarzami o mniejszym rozgłosie. Czy w 2008 roku przeciętny fan futbolu słyszał o Philippe Coutinho Coreirze? Raczej nie. Wtedy ten młody brazylijski chłopak kopiący piłkę w rodzinnym Rio de Janeiro miał 16 lat. I już wtedy „zaklepał” go sobie Inter Mediolan.
Transfer miał kosztować 10 mln euro. Co ciekawe Coutinho interesował się również Real Madryt, ale władze Vasco da Gama zdecydowały się sprzedać swojego piłkarza do Mediolanu, ponieważ Inter zgodził się zostawić Philippe w Brazylii dopóki nie uzyska pełnoletności. Sam piłkarz bardzo optymistycznie podchodził do transferu. Już wtedy nastawiał się na derby Mediolanu i że wraz z idolami – Ibrahimoviciem i Adriano stanie naprzeciwko Pato, Kaki i Ronaldinho. „Chcę być Pato Interu” - mówił Philippe. Z biegiem czasu wydaje się, że może być kimś więcej.
W 2010 roku Coutinho skończył 18 lat i ruszył na podbój Europy. Zapowiedział chęć pozostania skromnym – jak Zanetti i poprawę warunków fizycznych. Trafił na nieciekawy moment – gdy Mourinho zostawił Inter. W pierwszym sezonie zagrał łącznie 15 razy i zdobył jednego gola. W kolejnym spędził tylko pół roku w stolicy Lombardii – 11 meczów i gol. Drugą część sezonu Coutinho grał na boiskach La Liga. To tam Philippe zaprezentował cały swój kunszt. Poprawił warunki fizyczne, pokazał świetną technikę, zwody, drybling, szybkość. Espanyol z miejsca zaproponował Interowi kupno piłkarza. Jednak zarówno włoski klub jak i sam piłkarz nie chcieli nic zmieniać. Coutinho miał wrócić do Włoch i pomóc Interowi wrócić na szczyt.
Teraz Philippe wraca w najlepszym momencie. Trenerem jest Andrea Stramaccioni, który stawia na młodych. U niego Coutinho ma być jednym z najważniejszych zawodników – w systemie 4-2-3-1 ma wraz z Palacio i Sneijderem rozgrywać i napędzać akcje. Ma dręczyć rywali swoimi sztuczkami technicznymi, swoją świetną grą.
Już od początku przygotowań do nowego sezonu „Cou” pełni bardzo ważną rolę. Zarówno w meczu z Trentino jak i z Koper Brazylijczyk grał. W obu spotkaniach strzelił po bramce. Był bardzo aktywny, przebojowy, a bramka z FC Koper ukazała całą specyfikę gry Philippe.
Również we wczorajszym Trofeo TIM Coutinho „grał pierwsze skrzypce”. To jego gol zadecydował o zwycięstwie z Juventusem. I to Brazylijczyk został najlepszym piłkarzem turnieju.
W zbliżającym się sezonie Coutinho będzie grał z „7”. To on może być gwiazdą Serie A – bo gwiazdą Interu jest już. Koledzy są nim zachwyceni. „Lepiej mieć go u siebie niż w zespole przeciwnika. On jest bardzo dobry” - mówi Handanović. „Czas spędzony w Hiszpanii zrobił mu dobrze, on pomoże nam w tym roku” - słowa snajpera czarno-niebieskich Diego Milito. „Nie zapominajmy, że on ma tylko 20 lat. To przyszłość Interu” - tak o „Cou” wypowiedział się szkoleniowiec Interu Andrea Stramaccioni.
Tak, Coutinho ma dopiero 20 lat, a to na nim ma opierać się skład Nerazzurrich – 18-krotnych mistrzów Italii. Tifosi mediolańskiego zespołu mogą mieć z niego dużo uciechy, a sam piłkarz również – w końcu gra w wymarzonym klubie. W klubie, któremu zawsze kibicował. „Czuję się dobrze i jestem zachwycony. Dzięki Interowi”.