Droga Manchesteru City do potęgi - bierzemy pod lupę historię sobotniego rywala
Obecnie klub z „niebieskiej części” Manchesteru kojarzy się kibicom rywali głównie z ogromnymi wpływami pieniędzy inwestorów z niekończącym się budżetem i wielkimi nazwiskami w światowej piłce. Oddajmy jednak sprawiedliwość i prześledźmy wspólnie, jak wyglądała droga Manchesteru City do potęgi, skupmy się także na korzeniach i na tym, jakie tradycje stoją za klubem, który w swojej historii zaliczał spadki do niższych lig angielskich, aby w końcu na dobre ulokować się w gronie najlepszych drużyn na świecie.
Saint’s Marks
Od powstania klubu w 1880 roku funkcjonował on pod nazwą Saint’s Marks, co było nawiązaniem do parafii kościoła św. Marka, do którego należeli protoplaści aktualnej drużyny. Zaledwie 7 lat później udało się rozpocząć grę na nowym stadionie Hyde Park, który położony był w dzielnicy Ardwick, co z kolei przełożyło się bezpośrednio na zmianę nazwy klubu – wtedy na kartach historii pojawił się Ardwick AFC. Pod aktualnym imieniem Manchester City zaczął funkcjonować po kolejnych zmianach właścicielskich i poszukiwaniu potrzebnego kapitału. O zespole w obecnym kształcie możemy mówić od 1893 roku.

Wtedy City grało już w najwyższej klasie rozgrywek w Anglii, jednak na pierwsze trofeum kibice musieli zaczekać blisko 10 lat. Wtedy właśnie mogli w końcu cieszyć się z pierwszego zdobytego pucharu, którym był Puchar Anglii zdobyty w 1904 roku.
Klub doświadczany był przez różne nieprzyjemne zdarzenia losowe, ale również pojawiające się problemy z wypłacalnością. W 1920 roku władze zmuszone były do zorganizowania nowego stadionu, gdyż Hyde Park został pochłonięty przez pożar. Wydatek na nowy stadion był więc konieczny, wtedy Obywatele rozpoczęli rozgrywanie swoich spotkań na Maine Road.
Era Joe Mercera
Po II Wojnie Światowej drużynie nie szło najlepiej na ligowym podwórku, włączając w to konieczność grania swoich meczów w niższych ligach, jak również coraz większy brak zainteresowania ze strony lokalnych kibiców. Sytuacja uległa zmianie dopiero w 1965 roku, kiedy do klubu dołączył nowy szkoleniowiec – Joe Mercer.
Manchester City bardzo szybko powrócił na najwyższy szczebel rozgrywek w Anglii i błyskawicznie zaczął zgarniać kolejne laury. Najpierw, w 1968 sięgnęli po mistrzostwo Anglii, a za Mercera do klubowej gabloty dostawiono także trofea zdobyte za Puchar oraz Superpuchar Anglii, dwukrotne wygranie Pucharu Ligi Angielskiej, a także wywalczenie Pucharu Zdobywców Pucharów.

Po odejściu Mercera w klubie ponownie zapanował okres niezbyt chlubnych lat, które trwały aż do końcówki XX w.
Nowe millenium – nowe rozdanie
W 2003 roku ponownie postanowiono zmienić obiekt rozgrywania domowych spotkań i tym razem City przeniosło się na City of Manchester Stadium.
W 2007 roku klub został przejęty przez Thaksina Shinawatrę, a więc byłego premiera Tajlandii, który nie zrobił dobrego wrażenia na kibicach, przede wszystkim ze względu na zbyt szybkie zwolnienie Svena Gorana Erikssona, który notował dobre wyniki z przejętą przez siebie drużyną, ale nie utrzymał posady już przy pierwszym kryzysie.
Zmiany właścicielskie
Po przejęciu klubu Shinawatra rozpoczął spore inwestycje i wydawał na transfery znacznie więcej, niż zliczając wiele poprzednich lat klubu. Jego „panowanie” nie trwało jednak zbyt długo, ponieważ już w 2008 roku Manchester City postanowił przejąć udziałowiec ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Szejkowie kupili klub za 200 milionów funtów i od tamtego czasu rozpoczęła się najnowsza historia tej drużyny. Na dobry początek, grupa z Abu Dhabi przeprowadziła najdroższy (na tamte czasy) transfer w historii angielskiej piłki kupując za blisko 33 mln funtów Robinho.

Roberto Mancini
Włoski trener dołączył do drużyny pod koniec 2009 roku i za zgodą władz rozpoczął spore zmiany kadrowe. Wymieniany wcześniej Robinho opuścił klub, ale nastąpił za to szereg transferów, w których można wymienić m.in. Yayę Toure czy Davida Silvę.
To za czasów włoskiego szkoleniowca Manchester City nabrał podwalin obecnego kształtu i można było mówić o naprawdę gwiazdorskiej kadrze, która w przyszłości miała na stałe konkurować o miano najlepszej na świecie.
Ostatecznie za czasów Roberto Manciniego udało się zgarnąć Superpuchar oraz Puchar Anglii, a także mistrzostwo w sezonie 2011/2012, z pamiętnym meczem korespondencyjnym o tytuł między klubami z Manchesteru. United wygrało swój mecz z Sunderlandem i czekał na wynik starcia City z QPR, w którym goście prowadzili 2-1. Wyrównującego gola strzelił Edin Dżeko, a w doliczonym czasie gry bramkę na wagę mistrzostwa Anglii zdobył Sergio Aguero, co wpisało się na karty, jako jedno z najważniejszych i najbardziej ikonicznych trafień w historii futbolu.

Po Mancinim na 3 lata schedę objął Manuel Pellegrini, z którym City zdobyło kolejny tytuł mistrzowski.
Czasy Pepa Guardioli
Od 2016 roku w klubie wszystko miało ulec zmianie, znany ze swojego bezkompromisowego charakteru utytułowany hiszpański szkoleniowiec wziął sprawy w swoje ręce, a jego zadaniem miało być przede wszystkim umocnienie roli Manchesteru City na arenie międzynarodowej. Jednak sam początek jego pracy, nie był aż tak imponujący, jak mogło się wydawać.
Zdobywanie trofeów rozpoczął w kolejnym sezonie swojej pracy w sezonie 2017/2018, wtedy City wygrało mistrzostwo kraju oraz dołożyło Puchar Anglii do klubowej gabloty. Po zakończeniu tamtej kampanii nastąpiło odejście z klubu Yayi Toure, który miał pożegnać się w bardzo złych stosunkach z panującym trenerem. Iworyjczyk zarzucał Guardioli złe traktowanie, nawet o podłożu rasistowskim i w środowisku piłkarskim zaczęła krążyć nawet legenda o rzekomej klątwie, jaką były zawodnik City miał rzucić z pomocą afrykańskich szamanów na hiszpańskiego trenera. Według doniesień, klątwa miała uniemożliwić Guardioli zdobycie Ligi Mistrzów przez cały okres jego zatrudnienia w klubie. Od tego czasu Manchester City raz zagrał w finale rozgrywek, w którym lepsza okazała się londyńska Chelsea. Niedawno jednak, stosunki między oboma panami miały ulec poprawie, a rzekoma klątwa ma już w tym momencie nie funkcjonować.

Guardiola ma już na koncie 13 trofeów zdobytych ze swoim aktualnym klubem i w tym sezonie stanie przed ogromną szansą, aby w końcu sięgnąć po klejnot w koronie – Champions League.
Obecny sezon
Manchester City spisuje się w tej kampanii fantastycznie. Do tej pory zgarnęli już mistrzostwo Anglii, chociaż przez długi okres sezonu wydawało się, że plany popsuje im Mikel Arteta i jego Arsenal. Jakość piłkarska zdecydowała jednak o tym, że po nowym roku City rozpoczęło marsz po kolejny tytuł, a zespół z Londynu ostatecznie nie dotrzymał im kroku i zajął drugie miejsce.
W zeszłą sobotę Guardiola wygrał z drużyną także Puchar Anglii, w którym pierwszy raz w historii w finale mieliśmy okazję obserwować pojedynek derbowy między drużynami z Manchesteru. United także nie zdołało pokrzyżować planów lokalnemu rywalowi i City wygrało to spotkanie 2-1 utrzymując tym samym szansę na potrójną koronę.

To kolejny ważny wątek dla angielskiej piłki, ponieważ do tej pory w całej historii rozgrywek tylko Manchester United był w stanie w jednym sezonie sięgnąć po mistrzostwo kraju, Puchar Anglii oraz Ligę Mistrzów.
Do powtórzenia wyniku Pep Guardiola potrzebuje zwycięstwa w finale 10 czerwca, a tam na drodze The Citizens stanie Inter Mediolan, powracający do ostatecznej gry o trofeum po 13 latach. Wiele mówiło się, że City miało trudniejszą drabinkę i tym samym mocniejszych rywali na drodze do tureckiego finału. To jednak przeszłość i teraz wszystko rozstrzygnie się w jeden wieczór.