Gdzie podziali się liderzy Interu?
Gdzie podziali się liderzy Interu? To jedno z tych pytań, które fani Interu muszą zadawać sobie coraz częściej, szczególnie w ostatnim czasie.
Gdy pojawiły się pierwsze oznaki kryzysu, żaden z liderów Interu nie wziął sytuacji w swoje ręce i nie próbował odwrócić negatywnego trendu.
Gdy wszystko grało, a drużyna wygrywała, Inter wysłał swoich emisariuszy do przedłużania kontraktów. To było potrzebne nie tylko ze względów ekonomicznych, ale i symbolicznych. Na przykład, po zdobyciu Scudetto Alessandro Bastoni przedłużył swój kontrakt i zainkasował wielką podwyżkę. To był dopiero początek: w październiku Lautaro Martinez przedłużył swoją umową, dzięki czemu Argentyńczyk stał się najważniejszym napastnikiem klubu od odejścia Lukaku. Miesiąc później Nicolo Barella parafował swój podpis na nowej umowie. Ostatnio natomiast kontrakt przedłużył Marcelo Brozović: Inter nie mógł sobie pozwolić na stratę najważniejszego zawodnika.
Drużyna przez długi czas opierała się na odwadze Bastoniego, który dawał Interowi wiele zarówno z tyłu, jak i z przodu; na zdolnościach Barelli, który grał między środkiem pola a atakiem, czy też na umiejętnościach strzeleckich Martineza. Poza kilkoma przebłyskami tu i ówdzie, w składzie Interu brakuje obecnie tej całej trójki, niektórych bardziej, innych mniej. To właśnie oni powinni przewodzić drużynie i szatni, jeśli chodzi o charyzmę i wyniki. Inter jest w ciemności. By odnaleźć ponownie światło, liderzy drużyny będą musieli odnaleźć się na boisku. Nie wszystko zależy od Inzaghiego.