Guarin kontra Pogba
Juventus – Inter. Na ten mecz, jak co roku, czekają kibice nie tylko włoskiego futbolu. Od bardzo dawna spotkanie to nie zapowiadało się jednak aż tak ciekawie. Będzie to bowiem pojedynek nie tylko wielkich rywali, ale także dwóch ekip zajmujących dwa pierwsze miejsca w Serie A. Zarówno Inter, jak i Juventus w ostatnim czasie nie mają na siebie mocnych. Wystarczy wspomnieć, że oba zespoły wygrały 5 ostatnich ligowych spotkań. Każda seria ma jednak swój koniec. Dla jednej, lub obu klubów dniem końca będzie najbliższa sobota.
W ostatniej kolejce Inter, po jednostronnym meczu pokonał na własnym stadionie Sampdorię 3:2. Z wyższością Juventusu musiała pogodzić się natomiast Bologna, która uległa mistrzom Włoch 2:1. Obaj przeciwnicy nie byli zbyt wymagający, ale tylko Antonio Conte zdecydował się posadzić kilku swoich kluczowych zawodników na ławce, testując tym samym tych, którzy zazwyczaj obserwują spotkanie z ławki rezerwowych. I tak na boisko od pierwszych minut wybiegli: Caceres, De Ceglie, Giaccherini, Bendtner i Pogba.
[hide]
To ten ostatni, 19-letni Francuz okazał się piłkarzem kluczowym. Pogba dwoił się i troił, aby pokazać trenerowi, że warto było na niego postawić. Strzelał, główkował, rozgrywał i odbierał piłki z gracją Andrei Pirlo, który grał przecież obok niego, a którego blask i geniusz zupełnie przyćmił. Po jego uderzeniach piłka dwa razy wpadła do siatki, pierwszy gol nie mógł być uznany, bo bramka została zdobyta po gwizdku sędziego, ale drugi, strzelony w doliczonym czasie gry, uratował zespół przed remisem i wpędził kibiców w euforię. Po meczu wszyscy byli zgodni, najlepszym piłkarzem, więcej – bohaterem spotkania został Paul Pogba.
Mimo, że Andrea Stramaccioni nie postąpił tak jak jego turyński odpowiednik (jedynym piłkarzem, którego Włoch zdecydował się nie wpuszczać od pierwszych minut był Cambiasso), mecz z Sampdorią również był dla Interu możliwością do sprawdzenia kilku rozwiązań. Głównym powodem tego była nieobecność w składzie Juana Jesusa. Brazylijczyk nie mógł zagrać ze względu na zawieszenie spowodowane przekroczeniem dopuszczalnej ilości żółtych kartek. W związku z jego brakiem, trener zdecydował się na zmianę ustawienia zespołu. I tak zamiast 3-4-3 zobaczyliśmy na boisku 4-3-3, w którym w linii pomocy zagrali Gargano, Mudingayi i Guarin. W ostatnim czasie najmniejszym powodzeniem u Stramaccionego cieszył się Kolumbijczyk, dlatego też był to mecz dla niego bardzo ważny. Po świetnym początku sezonu, Fredy zaliczył kilka słabszym występów, czego konsekwencją była strata miejsca w podstawowej jedenastce na rzecz Gargano. Wczoraj jednak to były piłkarz FC Porto był gwiazdą. Najbardziej widoczny przez całe spotkanie. W defensywie nieustępliwie walczący o każdą piłkę, w ofensywie grający z głową, pokazujący, że jeśli tylko chce, potrafi zrobić wielki pożytek z posiadanej piłki. Próżno było szukać jego bezsensowych uderzeń zza pola karnego, zamiast nich widzieliśmy dające kolegom szansę na wypracowanie dogodnej sytuacji piękne podania. Widać było, że gdy Guarin nie szuka sytuacji do strzału, te sytuacje same go znajdują. Było tak też w 82 minucie, kiedy to zdobył gola dającego Interowi zwycięstwo.
Dwóch trenerów, dwie drużyny a ten sam problem. Rezerwowy zawodnik tuż przed najważniejszym meczem sezonu pokazuje, że jest w genialnej dyspozycji. Czy to wystarczy? Czy któryś ze środowych bohaterów wyjdzie w sobotę na boisko w pierwszym składzie swojego zespołu? I czy problem bogactwa rzeczywiście jest problemem?