Lukaku podpytywał o opaskę kapitańską i mercato. Inter dowiedział się o zdradzie od... Chelsea
Romelu Lukaku wraca na San Siro, tym razem jednak będzie przeciwnikiem Interu. Po wszystkich letnich wydarzeniach Belg ponownie zagra na San Siro, gdzie spotka się z fanami Interu, którzy są wściekli z powodu tego, jak potraktował Inter.
Według La Gazzetty cała sprawa wyglądała tak:
Kiedy podwójna gra Lukaku, czyli negocjacje z Juve i Milanem, została odkryta przez menedżerów Interu, Belg przestał odbierać telefon. Niewykrywalny. Ani przez działaczy, którzy zamykali wtedy transakcję z Chelsea, ani przez kolegów z drużyny chcących przekonać go, aby nie robił szalonych rzeczy i został w Interze by zrewanżować się za porażkę w Stambule. Wcześniej jednak Belg odbierał telefony i był w ciągłym dialogu z drużyną. Wielki blef przed pokazaniem kart.
Cofnijmy się jednak do dni po finale: W mediach społecznościowych napastnik Chelsea dziękuje kibicom, wyraża swoje rozczarowanie i obiecuje, że wszyscy spróbują jeszcze raz razem. To słowa, które trafiły do Internetu i które również mogłyby… być niewiele warte, gdyby nie popłynęło nic innego. Co? Bardzo częste kontakty z górnymi poziomami Viale della Liberazione. Rozmowy telefoniczne i mnóstwo wiadomości na whatsappie. Lukaku chciał wiedzieć, jaka drużyna się urodzi, pytał, kto będzie kapitanem, jakie mają pomysły menadżerowie na wzmocnienie drużyny, kto odejdzie... Dopytuje się też o Inzaghiego, z którym nie miał dobrych relacji, wie jednak, że po trzecim miejscu w Serie A, zdobyciu dwóch trofeów i zdobyciu finału Ligi Mistrzów, trener został już publicznie zatwierdzony przez dyrektora generalnego Marottę.
Nie wszystko między Interem a Lukaku było różowe i Big Rom to powtarza, ale wydaje się, że jest to coś, co można przezwyciężyć. Ponieważ kiedy menadżerowie Interu przekazali mu, że chcą go od razu kupić, a nie wypożyczać na kolejny rok, odpowiedział, że nie ma zamiaru odchodzić na emeryturę z Pochettino i że będzie kontynuował treningi w Turcji. Mamy koniec lipca. Inter uważa, że stół jest gotowy do zbudowania wymarzonego działu ofensywnego z Lautaro, Lukaku i Thuramem. Biorąc pod uwagę relacje Nerazzurrich, Zhang dokłada wszelkich starań, aby za wszelką cenę zatrzymać napastnika, którego pragnie Inzaghi. Ale wtedy coś się dzieje...
Coś, czyli plotki o Juventusie, które pojawiają się w prasie. Nerazzurri zaczynają dopytywać Belga o te plotki, lecz Lukaku przestaje odpowiadać. Jest jednak kontakt z agentem Ledure i Inter kontynuuje prace tą ścieżką: chcą zamknąć transkację jak najszybciej, dlatego też Ausilio leci do Londynu negocjować.
To właśnie tam, w Anglii, nadchodzi zimny prysznic. To tam pełzające zwątpienie w zdradę staje się rzeczywistością:
– Ale jesteś pewny, że on chce do was przyjść? – pytają menadżerowie Chelsea grzecznie i z nutą zażenowania.
W poprzednich dniach odbierali telefony od prawnika Ledure, ale przede wszystkim od menadżerów Milanu i Juventusu, dwóch klubów, którzy rozmawiali z Lukaku i którym napastnik nie powiedział „nie”.
W tamtym czasie do Lukaku dzwonią wielokrotnie Marotta, Ausilio, Baccin, Lautaro, Dimarco... Belg nie odbiera aż do 14 lipca, kiedy to Inter przerywa negocjacje i odpuszcza temat Lukaku. Wszystko wskazuje na to, że Belg, gdy dowiedział się jak trudno będzie mu dotrzeć do Turynu (przez wysoką cenę Vlahovicia), zmienił zdanie i ponownie chciał przejścia do Interu. Tym razem jednak to Inter powiedział stop.