Ndoye: Nie myślę o swoim odejściu. Zirkzee dobrze czuje się w Manchesterze
Dan Ndoye rozmowiał z La Gazzettą dello Sport. W rozmowie z mediolańskim dziennikiem Szwajcar odpowiadał na pytania dotyczące triumfu w Coppa Italia, lecz także na te dotyczące jego przyszłości. Oto co powiedział:
Luca Montezemolo powiedział, że twoja bramka przypomina mu gol Acerbiego w Barçą: wymagała mnóstwa odwagi.
- Dziękuję mu, znam go dobrze, ponieważ kocham Formułę 1. Moim faworytem jest Charles Leclerc, ale bardzo podoba mi się historia Hamiltona. Pomyślałem i zrobiłem to, co było najlepsze dla wszystkich. Zwycięstwo należało się miastu i fanom: nigdy czegoś takiego nie widziałem. Dziękuję mojej rodzinie, która była w Rzymie: mojemu tacie, mamie, bratu i siostrze.
Zasłużyłeś na to ponieważ?
- Ponieważ jesteśmy drużyną-rodziną. Ale tak naprawdę. To bardzo zjednoczona grupa. Motto „jesteśmy jednością” jest tutaj prawdziwe. Jesteśmy zjednoczeni nawet w chwilach cierpienia, pomagamy sobie nawzajem i nie jest to sposób mówienia, ale robienia. Gramy w piłkę nożną i kochamy to robić. Nasz występ przeciwko Milanowi? Idealny mecz.
Bologna nie chciałaby, żebyś odchodził...
- Teraz z pewnością nie jest czas, aby zacząć myśleć o takich rzeczach. Z dwóch powodów: jestem zakochany w Bolonii i ludziach, nigdy nie widziałem takiej pasji. Po drugie: do zdobycia jest kwalifikacja do Ligi Mistrzów. Nie chcemy się zatrzymywać.
Czy Zirkzee się odezwał?
- Jasne, dzwoniliśmy do siebie. Był także Calafiori. Rozmawialismy z nimi w szatni po końcowym gwizdku. Są do nas bardzo przywiązani, byli szczęśliwi.
Poprosiłeś Zirkzee o powrót do Bolonii czy on zaprosił cię do Manchesteru?
- Każdy ciągnął w swoją stronę. Ale jemu jest dobrze tam, a mi tutaj. Często gram z Joshuą w gry online na konsoli. Najczęściej w Call of Duty. Jest bardzo zadowolony z naszego triumfu. Teraz liczę jednak na powtórkę i awans do Ligi Mistrzów.
Udostępnij: