Nurt anty-Interizmu we Włoszech
Wczorajszy mecz Inter - Fiorentina na swój sposób przeszedł do historii. Po raz pierwszy we Włoszech na pierwszych stronach gazet pojawił się.. rzut rożny.
Rzut rożny, drodzy Interiści, uznany za błąd stulecia. I to nie na pierwszych stronach Myszki Miki czy szkolnej gazetki. Z kolei żadna okładka nie została poświęcona błędnemu rzutowi karnemu, dzięki któremu Fiorentina wyrównała stan meczu, w którym przez większość czasu była zdominowana i stonowana.
Pierwsza strona poświęcona rzutowi rożnemu - był to oczywiście poważny, ale z pewnością nierzadki błąd na boiskach piłkarskich.
Jednakże, Włochy niestety w piłce nożnej są kierowane przez prąd anty-Interizmu, który wieje silnie za każdym razem, gdy Inter wygrywa. W poszukiwaniu tego, co zgniłe. Poszukiwanie, które okazuje się mało istotne za każdym razem, gdy sensacyjne błędy są gwizdane przeciwko Nerazzurrim.
Inter od miesiąca jest dosłownie nękany przez sędziów. Od faulu w Superpucharze na Asllanim (decydujący o wyniku), po niewiarygodne rzuty karne nieprzyznane w starciach z Bologną, Empoli, Lecce i Milanem. Jednak decyzje sędziowskie na niekorzyść Interu nigdy, ale to nigdy, nie trafiały na pierwsze strony gazet.
Rzut rożny na pierwszej stronie? Tak jest. Brak karnego w derbach, który może kosztować Scudetto? Nic się przecież nie stało.
Niestety, będąc kibicami Interu musimy się przyzwyczaić do takich sytuacji, gdyż taka jest kolej rzeczy. I raczej nic nie zapowiada tego, aby miało to ulec zmianie.