Zarejestruj się
Ojciec Samardžicia przedstawia kulisy rozmów z Interem
Wywiady z agentami

Ojciec Samardžicia przedstawia kulisy rozmów z Interem

Autor: Dawid fcinter

Ojciec Lazara Samardžica udzielił ekskluzywnego wywiadu dla Sportitalia, w którym to przedstawił kulisy rozmów z Interem. Rozmowa rzuca nieco inne światło na cały proces negocjacji oraz jego finalne fiasko.

 

Kilka dni po informacjach o zerwaniu negocjacji, Mladen Samardžić stara się wyjaśnić sytuację z jego punktu widzenia.

 

Panie Samardžić, co się wydarzyło z Interem?

- Klub popełnił błąd przystępując do negocjacji i próby finalizacji transakcji z przedstawicielem, który nie był upoważniony do reprezentowania mojego syna.

 

Ma Pan na myśli Rafaelę Pimentę, tak?

- Tak, oczywiście mówię o niej. Widziałem ją tylko raz w życiu, nie wiem jak znalazła się w tej całej sytuacji, ponieważ trwały negocjacje między Udinese i Interem i nagle w procesie pojawiła się ona, chcąc sfinalizować transfer bez naszej autoryzacji. Następnie, kiedy otrzymałem kontrakt oferowany Lazarowi, zobaczyłem, że jest ona wymieniona w nim jako pośrednik i nasz reprezentant, poprosiłem, aby zmienić ten zapis. Myślę, że Inter nie chciał już zamknąć tego transferu, więc użyli tego argumentu, aby wycofać się z transakcji.

 

Czy to prawda, że Inter nie odbierał Pańskich telefonów w sierpniu, podczas urlopów?

- Tak, zgadza się, dzwoniliśmy do nich, a także napisaliśmy im maila. Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi, ponieważ Inter nie chciał kontynuować rozmów bez Pimenty. Zaakceptowali ustalenia z nią, ale nie z nami, jednak Pimenta nie miała z naszej strony żadnej autoryzacji do prowadzenia negocjacji. Myślę, że brała udział w rozmowach, bo reprezentuje wielu piłkarzy i ma dobre relacje z Interem, jednak powtórzę, że z naszej strony nie miała żadnego upoważnienia.

 

Czy kiedykolwiek nastąpiło spotkanie z Marottą i Ausilio, aby o tym porozmawiać?

- Tak, spotkaliśmy się w piątek, 11 sierpnia w Mediolanie i wtedy też wytłumaczyłem im nasze stanowisko, podkreślając, że Pimenta nie została przez nas upoważniona do prowadzenia jakichkolwiek negocjacji. Nie chcieli z nami dalej rozmawiać i byli wyraźnie poirytowani, powtarzając, że Rafaela jest agentką piłkarską, jednak można łatwo sprawdzić, choćby w Internecie, że nie współpracuje z Lazarem. Problemy w komunikacji wynikały z tego, że mój syn chciał przejść do Interu, a Inter chciał go pozyskać, a Udinese sprzedać. Kłopoty zaczęły się od nieporozumień w komunikacji.

 

Zatem nie jest prawdą, że problemem były pieniądze lub prowizje?

- Posłuchajcie, nigdy nie rozmawialiśmy z Interem na temat pieniędzy czy wynagrodzeń. Nie negocjowaliśmy tych kwestii, bo nie mieliśmy nawet ku temu okazji, ponieważ jak tylko wytłumaczyłem Interowi, że Pimenta nie jest naszą agentką, to niemal natychmiast stracili zainteresowanie do dalszych rozmów. Nie rozumiem dlaczego myśleli, że Rafaela może nas reprezentować. Przeprosiłem ich za nieporozumienie i powiedziałem, że jeśli mają jakiś dokument potwierdzający jej upoważnienie do rozmów, to zgoda, ale jeśli nie, to nie jest to naszą winą. Przykro mi, ale udowodniliśmy, że Lazar chce dołączyć do Interu i że nie rozeszło się o pieniądze.

 

Czy obwinia Pan siebie za cokolwiek w tych negocjacjach?

- Nie, bo nie miałem nawet okazji cokolwiek zrobić, więc o jakim błędzie może być mowa? Naprawdę nie wiem. Zapytałem Pana Ausilio, aby wskazał mi mój błąd, jeśli taki widzi, na co odparł, że nie wiedział kto reprezentuje Lazara. Odpowiedziałem jedynie, że to nie jest moja wina i mógł upewnić się z kim powinien rozmawiać. Dodałem wtedy, że chcemy zobaczyć kontrakt, że chcemy mailowego potwierdzenia przedstawionych warunków, a nie tylko telefonicznych deklaracji. Chcieliśmy sprawdzić jakie wynagrodzenie i premie zawarte są w umowie, jednak nie otrzymaliśmy żadnych dokumentów. Wysłali je jedynie Rafaeli Pimencie. Podczas pierwszej wizyty w biurze Interu powiedziałem Panu Ausilio, poprosiłem go, aby mnie zrozumiał, ale zwyczajnie nie widziałem żadnego kontraktu zaoferowanego mojemu synowi. Wtedy, na spotkaniu, wydrukowano go dla mnie i to był pierwszy raz, kiedy widziałem jakiekolwiek warunki umowy. To był w zasadzie koniec negocjacji, bo Pan Piero stwierdził, że nie ma o czym więcej dyskutować, że Inter to 150 lat historii i finalista Ligi Mistrzów. Odparłem, że oczywiście, to wszystko się zgadza, ale zaszło nieporozumienie.

 

Ale czy zachowywali się tak, jakby nadal chcieli pozyskać Lazara?

- Nie wiem, trudno mi to ocenić, nie mam doświadczenia w takich sprawach, jestem jedynie ojcem, który chce dla swojego syna jak najlepiej. Gra dla Udinese, bo kocha piłkę nożną, na pewno chce się dalej rozwijać i grać w Lidze Mistrzów, jednak to nastąpi dopiero wtedy, kiedy osiągnie odpowiedni poziom. Nie koncentrujemy się na pieniądzach - gdybyśmy chcieli, to przenieślibyśmy się do Arabii Saudyjskiej. Chcemy, aby kariera Lazara się rozwijała i Inter zdecydowanie byłby odpowiednim krokiem ku temu, jednak nie dało się sfinalizować tej operacji. Może uda się to w przyszłości, może z innym klubem. Nie mamy czego żałować, ponieważ nie mogliśmy niczego zrobić, skoro Inter nie chciał z nami rozmawiać. To samo powiedziałem Panu Pozzo w Udinese, który zrozumiał sytuację. Tak wygląda cała prawda, choć oczywiście w międzyczasie pojawiały się różne informacje ze strony dziennikarzy, którzy mają dobre relacje z Interem. To nie ma już jednak znaczenia, mój syn jest szczęśliwy w Udinese i jeśli zostanie tam na kolejny sezon, to nie będzie z tego powodu niezadowolony.

 

Zatem nie chce odchodzić z klubu?

- Mamy bardzo dobre relacje z Panem Pozzo, z dyrektorem Collavino i Balzarettim, pracujemy nad wspólną przyszłością, jednak jeśli Udinese stwierdzi, że otrzymali dobrą ofertę, którą są w stanie zaakceptować, to rozpatrzymy taki ruch razem z Lazarem. Jeśli dla wszystkich będzie to dobry krok, to tak zrobimy, ale nie musi się to wydarzyć tego lata. Obecny kontrakt obowiązuje jeszcze 3 lata, więc mamy dużo czasu żeby się nad tym zastanowić i podjąć ewentualne kroki.

 

Ktoś napisał, że za niepowodzeniem rozmów z Interem może stać zainteresowanie ze strony innego klubu?

- To nie było prawdą. Nie rozmawiamy z innymi klubami, nie widzimy potrzeby pośpiechu ze zmianą drużyny. Lazar ma 21 lat, ma jeszcze dużo czasu na kolejne wyzwania. W spotkaniu z Juventusem pokazał, że jest odpowiednio skoncentrowany i zaangażowany, to dojrzały chłopak z głową na karku. Nie chce zawieść kibiców oraz klubu, który sprowadził go do Włoch i dał okazję do rozwoju, dlatego też tak zależy nam, aby przedstawić prawdę. Duże kluby mają równie duże wpływy w mediach, jednak nie możemy pozwolić, aby w obiegu publicznym krążyły informacje, które nas oczerniają lub które są fałszywe.

 

Redakcja Sportitalia zaoferowała możliwość takiej samej rozmowy z przedstawicielami Interu lub innych zaangażowanych stron, aby zapewnić im możliwość przedstawienia swojej wersji wydarzeń.

 

Odpowiedź Rafaely Pimenty możecie przeczytać tutaj: RAFAELA PIMENTA ODPOWIADA NA SŁOWA OJCA SAMARDŽICIA

 

Tagi:

Komentarze (0)

lub zarejestruj się , aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj się

lub

Zarejestruj się

lub

Zarejestruj się

na FcInter.pl

Masz już konto?

Zaloguj się

Szukaj