Ranocchia i Juan, jak Lucio i Samuel
W niedzielę w Turynie Andrea Stramaccioni zaufał parze stoperów, która ma być przyszłością klubu - Andrea Ranocchia i Juan Jesus. Otrzymali oni ogromne wotum zaufania od szkoleniowca, teraz pora na to, by potwierdzali, że na to zaufanie zasługują. Po meczu z Torino można jednak optymistycznie podejść do tematu.
24-letni Ranocchia i 21-letni Juan, przez 90 minut niedzielnego meczu pokazali, że mamy prawo mieć nadzieję na wieloletni spokój w tej formacji. W tej chwili Inter ma pięciu zawodników na pozycję stopera. Możliwe więc jest, że tej dwójki obok siebie nie zobaczymy na boisku przez jakiś czas. Ale współpraca, jaką zademonstrowali, a także indywidualne umiejętności każdego z nich dobrze wróżą. Popełnili oni kilka błędów, nie ma co ukrywać, ale nie były to duże błędy. W razie problemów Stramaccioni może także polegać na doświadczeniu Samuela, jakości Chivu i chęci pokazania się przez Silvestre. Niepodważalne miejsce w wyjściowym składzie wydaje się mieć Ranocchia, ale Strama od początku liczył także na Juana, dlatego nie zgodził się, by ten opuścił ostatniego lata klub.
[hide]
Przypomnijmy, że wielokrotnie spekulowano, iż obrońa Olimpijskiej Reprezentacji Brazylii zmieni barwy klubowe w ramach wypożyczenia, które pozwoliłoby mu ograć się w Serie A. Głównym kandydatem do jego pozyskania, do ostatnich chwil okienka transferowego była Bolonia. Ostatecznie zdecydowała jednak wola Stramaccioniego, który dostrzegł ogromny potencjał w zawodniku z Belo Horizonte, bowiem posiada solidną sylwetkę i silnie zbudowane ciało. Niemniej jednak jego technika wymaga udoskonalenia. Każdego dnia trener obserwuje jego postępy w Appiano Gentile, co przekłada się na otrzymywane przez niego szanse - taką drogę rozwoju dla zakupionego za 4 mln euro z Internacionalu gracza wybrał sztab szkoleniowy.
Po meczu w Turynie, tamtejsi zawodnicy mogą potwierdzić jak trudną przeszkodą jest mierzący 185 cm wzrostu zawodnik. Teraz widzieliśmy go w meczu o stawkę, gdzie zaangażowanie było maksymalne z obu stron. Juan pokazał, że niczego się nie boi. Pokazał, że Inter dostał obrońcę, który z nietykalnym Ranocchią stworzą parę obrońców na najbliższą dekadę. Oczywiście, o ile Massimo nie zdecyduje się sprzedać jednego z nich na dźwięk euro, rzuconych przez jednego z szejków. Tymczasem określenie pary Juan Jesus - Ranocchia, parą Samuel - Lucio wersja 2.0 nie wydaje się bluźnierstwem.