Redakcja ocenia: Inter - Torino
Oto, jak redakcja oceniła dzisiejsze spotkanie Interu z Torino, które zakończyło się zwycięstwem gości w ostatnich sekundach spotkania.
Michellaga: No to doczekaliśmy się pierwszej porażki Interu w nowym roku. W spotkaniu cały czas przewaga optyczna była po stronie drużyny Nerazzurrich ale nic z tego nie wynikało. Spodziewałem się ciężkiej przeprawy z Torino ale mimo tego byłem pewien, że ostatecznie jednak wygramy. Drużyna Manciniego ma ewidentne problemy z zespołami które grają autobusem w obronie. Nieumiejętności grania porządnego ataku pozycyjnego to nasza największa bolączka. W oczy razi wymuszana gra po obwodzie. Każda akcja jest sprowadzana do zagrania do któregoś ze skrzydłowych lub bocznych obrońców i bezmyślnego dośrodkowania w pole karne. W tym meczu Glik i jego koledzy zdecydowanie górowali nad nami w powietrzu, i nie było mowy o stworzeniu jakiegoś zagrożenia pod bramką przeciwników. Najlepsza nasza akcja to kilka prostych zagrań z klepki i niewykorzystana sytuacja Shaqiriego. Mancini na siłę stara się forsować grę w ustawieniu 4231, co jak widać w ostatnich meczach daje średnie rezultaty. Natomiast przejście na jakaś dziwną taktykę z dwójką / trójką obrońców całkowicie niezrozumiałe. Mieliśmy wtedy 4 (słownie: czterech!!) napastników a i tak nie potrafiliśmy zgrać nic składnego. Może zmiana na jakąś taktykę skierowaną na grę w środku przyniosłaby lepsze efekty. Kto wie. Dużym problemem mogą być kontuzje Andreolliego i D’Ambrosio. Nasza obrona coraz grzej będzie wyglądać. Wejście Donkora to jedyny malutki plusik tego spotkania. Nic nie napawa nadzieje na kolejne kolejki. Z taką grą możemy zapomnieć o trzecim miejscu.
zahor: Zastanawia mnie co obecnie znajduje się w głowie Marcelo Brozovicia, który mecz z Torino oglądał z wysokości trybun. Jego nowi koledzy zaprezentowali się słabo, a sam Chorwat chyba dopiero teraz uświadomił sobie, gdzie przyszło mu wylądować. Spotkanie przebiegało dokładnie tak, jak miało przebiegać: Inter w ataku pozycyjnym, Torino broni i atakuje z kontry. Problem polega na tym, że podopieczni Manciniego nie potrafią grać w ataku pozycyjnym – przez pierwsze 45 minut byliśmy świadkami bicia głową w ścianę, które nie przynosiło żadnego efektu. Niewidoczny Kovacić, chimeryczny Obi, zgaszony Podolski. Na plus moim zdaniem zagrał Guarin: dużo pracy, woli walki, bez głupich strat, mądrze rozgrywał piłkę. Druga połowa od początku była bardziej dynamiczna, ataki z jednej i drugiej strony, więcej akcji, ale wynik dalej utrzymywał się ten sam. Razi brak poradności w grze ofensywnej Interu, serie podań od boku do boku, wszystko schematyczne i 3 razy za wolne. Palacio zagrał kolejny mecz poniżej swojego poziomu (tego z sezonu 12/13, kiedy jeszcze można było na niego liczyć), Podolski również nie zaprezentował pełni swoich umiejętności. Mam za złe Manciniemu, że nie pozwolił pograć Niemcowi z Shaqirim przez dłuższy okres, choć wprowadzenie na boisko Donkora również przyprawiło mnie o zdziwienie. Rozumiem, że znajdą się zwolennicy 19-latka, którzy docenią fakt, że starał się dużo biegać, jednak chyba będą to ci sami ludzie, którzy za to samo chwalą pewnego niskiego, skośnookiego wahadłowego. Gol z rzutu rożnego na koniec meczu to wisienka na torcie, crème de la crème, czy krótko mówiąc: typowy Inter. Ten Inter, do którego przyzwyczajony jestem od zeszłego sezonu, Inter który nie jest słabszy, Inter który ma wszystko potrzebnego do tego, żeby mecz wygrać, ale w żenujących okolicznościach traci bramki.
Adriano_forever: : Nie mieliśmy pomysłu na grę. Szczerze mówiąc nie mieliśmy prawa wygrać tego spotkania. Icardi po raz kolejny pokazał, że nie jest piłkarzem który potrafi sam rozstrzygnąć losy meczu. Kompletnie niewidoczny. W 38. minucie dopiero drugi raz komentator wyczytał nazwisko napastnika Interu, oczywiście z powodu kolejnej już straty. Moim zdaniem lepiej zagrał Palacio od Mauro, chodź wiadomo, że Rodrigo również rozegrał kiepskie spotkanie. Kolejne rozczarowanie to Guarin. Myślałem, że może opaska kapitana zmieni coś w jego grze ale jak widać się myliłem. Strzał Kolumbijczyka bez rozbiegu około 40. metrów nad bramką potwierdził, że nie mogliśmy w potyczce z Torino zdobyć kompletu punktów. Pozytywnie zaskoczył mnie Donkor, który wszedł na boisko chyba tylko dlatego, że brakowało nam obrońców. Może dzięki dzisiejszemu występowi będziemy coraz częściej oglądać go na boisku jako zmiennika. Co do Torino to jest to zespół, który jak było widać momentami bronił się cały zespołem. Solidnie grająca formacja defensywy z Glikiem na czele to było zbyt duże wyzwanie dla naszych piłkarzy. Powtórzę jeszcze raz, nie mieliśmy pomysłu na grę.
AlwaysRemember: Po meczu z Sampdorią nie spodziewałem się fajerwerków. Zespół, który nie potrafi przygnieść zespołu grając w dwuosobowej przewadze nie wróży dobrze na przyszłe spotkania. I nie zawiodłem się na swoim przeczuciu, Inter w meczu z Torino był niewidoczny. Decyzja o wystawieniu do gry Obiego to totalna kompromitacja. Nigeryjczyk jest szklanym zawodnikiem, który pierwszy raz utykał już w 15. minucie spotkania. Do tego jego wrzutki podpatrzone na treningach u Jonathana lub Nagatomo uzupełniły obraz gry. W ataku zero ruchów ze strony Icardiego (Argentyńczyka można pochwalić tylko za jeden strzał z przedpola bramkowego). Poldi niewidoczny, Shaqiri na razie jeszcze trochę boi się grać indywidualnie. Na plus zdecydowanie wejście Donkora, w kwadrans zrobił lepsze wrażenie niż Obi przez 90 minut. Nie można też zapominać o grze "Kovacevicza", który dwoił się i troił na środku boiska. Chorwat swoje piłki rozrzucał w inteligentny sposób i był wyróżniającą się osobą na murawie. Martwi kontuzja D'Ambrosio i Andreollego. O ile środek obrony mamy kim uzupełnić, o tyle D'Ambrosio na skrzydle to był nasz najlepszy wariant. Jeżeli chodzi natomiast o grę Torino - zorganizowana drużyna, nie ma wątpliwości. Kiedy trzeba bronią, kiedy trzeba rozbiegają się na połowie przeciwnika i atakują w przewadze. Widać, że zespół Ventury gra do końca i czerpie z tego profity. W grze Toro na plus zdecydowanie Maxi Lopez i Matteo Darmian. Jeżeli chodzi o Włocha i łączenie go z Interem z miłą chęcią widziałbym go w naszych szeregach. Z dzisiejszego spotkania godne odnotowania jest jego ładne podanie do Benassiego w pole karne.