Zarejestruj się
Debiutancka wygrana Cristiana Chivu urodziła się w bólach! Inter 2-1 Urawa
Relacje

Debiutancka wygrana Cristiana Chivu urodziła się w bólach! Inter 2-1 Urawa

Autor: Maks fcinter

Inter był o krok od tragedii, ale ostatecznie pokonał Urawę Red Diamonds po szalonej końcówce i trafieniu Valentina Carboniego z doliczonego czasu gry. To jednocześnie pierwsza wygrana Cristiana Chivu w roli szkoleniowca Nerazzurrich.

 

Jeżeli ktoś spodziewał się dziś sprawnej i bezbolesnej przeprawy, to zapewne długo przecierał oczy ze zdumienia po tym, jak w 11. minucie meczu jeden z zawodników japońskiej Urawy wziął piłkę, minął z nią trzech rywali ubranych w czarno-niebieskie trykoty i wyłożył ją wprost na nogę swojego kolegi, który otworzył wynik na Lumen Field. Żadnego znaczenia nie miało przecież, że to Inter był do tego czasu drużyną lepszą, dłużej utrzymującą się przy futbolówce - w zasadzie jedyną drużyną, która się przy niej utrzymywała. Zespół Macieja Skorży wykorzystał natomiast jedną, jedyną sytuację i konsekwentnie miał zamiar tej zaliczki bronić. Taktyka to niezbyt skomplikowana, ale - jak się z czasem okazało - dość skuteczna i przez długi czas na Inter absolutnie wystarczała. Cristian Chivu pozwolił sobie dziś na pewną dozę fantazji posyłając w bój od pierwszej minuty ustawionego w środku pola Nicolę Zalewskiego - choć patent ten znamy jeszcze z czasów poprzedniego szkoleniowca - ale z pewnością nie zaraził nią (tą fantazją) swoich podopiecznych, którzy przez całą pierwszą połowę byli powolni, ociężali, schematyczni i po prostu do bólu nudni.

Druga część gry, przynajmniej do 78. minuty, zasadniczo nie różniła się niczym od tej pierwszej. Inter wciąż wyglądał, jakby za ocean poleciał na wycieczkę krajoznawczą, a nie by walczyć o poważne (podobno) trofeum. Wrażenia tego nie tuszowała nawet abstrakcyjnie duża przewaga w posiadaniu piłki. Po prostu to Japończycy ani myśleli się przy niej utrzymywać. Gdy wydawało się, że wszystko zmierza ku nieuchronnej katastrofie, na ratunek przyszedł ten, na kim polegać można zawsze, a już na pewno bardzo często, czyli Lautaro Martinez. Argentyńczyk w ekwilibrystyczny sposób, sobie tylko znany, zapakował piłkę do siatki, dając remis i wiarę, że z tej beznadziei może się coś jeszcze urodzić. I tak też się stało. W doliczonym czasie gry zamieszanie w polu karnym wykorzystał najbardziej przytomny w tej sytuacji Valentin Carboni, dla którego bramka ta waży z pewnością o wiele więcej niż tylko trzy punkty ratujące Inter przed blamażem. Gratulacje dla młodego Argentyńczyka, a także dla Francesco Pio Esposito, który - zmieniając na placu gry swojego starszego brata - zaliczył debiut w barwach Nerazzrurrich. Inter wygrywa i pozostaje pod tlenem - ma cztery punkty po dwóch meczach, a w grafiku na najbliższe dni widnieje River Plate.

 

Składy, w jakich wystąpiły oba zespoły:

INTER (3-4-2-1): Yann Sommer; Matteo Darmian, Stefan de Vrij, Carlos Augusto; Luis Henrique, Nicolo Barella, Kristjan Asllani, Federico Dimarco; Nicola Zalewski, Sebastiano Esposito, Lautaro Martinez.
Rezerwowi: Josep Martinez, Raffaele Di Gennaro, Alessandro Calligaris, Francesco Acerbi, Tomas Palacios, Gabriele Re Cecconi, Benjamin Pavard, Alessandro Bastoni, Matteo Cocchi, Henrikh Mkhitaryan, Petar Sucic, Tomas Berenbruch, Valentin Carboni, Giacomo De Pieri, Francesco Pio Esposito.
Trener: Cristian Chivu.

URAWA (4-2-3-1): Nishikawa; H. Ishihara, Danilo Boza, Høibråten, Ogiwara; Gustafson, Yasui; Kaneko, Matheus Savio, Watanabe; Matsuo.
Rezerwowi: Niekawa, Nemoto, Inoue, Matsumoto, Nitta, Hayakawa, Okubo, Sekine, Naganuma, Takahashi, Thiago, Komori, Yoshida, Nakajima.
Trener: Skorża.

 

 

Tagi:

Komentarze (0)

lub zarejestruj się , aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj się

lub

Zarejestruj się

lub

Zarejestruj się

na FcInter.pl

Masz już konto?

Zaloguj się

Szukaj