Wywiad z Mourinho
Wywiad z Jose Mourinho, przeprowadzony w przerwie pomiędzy porannym, a popołudniowym treningiem Interu.
Co robisz na sali gimnastycznej na kilka godzin przed rozpoczęciem popołudniowego treningu?
Czekam, czekam na drużynę. Tak jest codziennie, to mój czas odpoczynku: ja i mój sztab przyjeżdżamy tutaj dwie godziny przed rozpoczęciem treningu, rozmawiamy, przygotowujemy się do zajęć i mamy jeszcze ok. 45 minut na relaks. Słuchamy muzyki, dzwonimy do rodziny. To po prostu nasz czas na odpoczynek.[hide]
Co mówi Twoja żona po pierwszych kilku dniach zgrupowania?
Najpierw muszę powiedzieć, że moja żona jest idealna dla trenera. Nie lubi piłki, w ogóle jej nie interesuje i nie rozmawia na jej temat. Gdy przychodzę do domu to nie rozmawiamy o mojej pracy, przez telefon też...Takie środowisko nie jest dla mnie niczym nowym, to samo było w Porto, gdzie piłka jest pasją. Jedynym zaskoczeniem była wspaniała pogoda, panująca przez cały czas zgrupowania, tylko dzisiaj jest brzydko. Dziwię mnie trochę, że tak dużo ludzi wolało przyjechać na wakacje tutaj, niż pojechać nad morze.
Ale tutejsza opalenizna jest niemal tak samo brązowa jak ta znad morza...
Tak, opaliliśmy się, ale tylko na karku, reszta jest tak samo biała (śmieje się)...To jest opalenizna tych, którzy ciężko pracują.
Pomaga Ci wiele osób. Niektórzy robią rzeczy, o które w innych zespołach nigdy nie dbano...
Ja jestem dobrze zorganizowany, jeżeli moi pomocnicy są tacy sami. Muszę więc najpierw podziękować dwóm ludziom: Andre Villasowi, który jeździ oglądać przeciwników i Roberto Samadenowi. Oni obaj pomagali mi w dopięciu na ostatni guzik rzeczy dla mnie najistotniejszych. Dziękuję też sztabowi medycznemu, magazynierom czy ochroniarzom, którzy pracują dla dobra Interu. Są zorganizowani i odpowiednio umotywowani, dlatego mi jest łatwiej pracować. Od pierwszego dnia planujemy wszystko co do godziny. Co niezwykłe, nie było jeszcze żadnych opóźnień. To naprawdę niesamowite.
Może to dlatego, że krótko wszystkich trzymasz...
To nieprawda. Takie rzeczy każdy piłkarz powinien wyczuwać sam, to jest osobista odpowiedzialność. Zawsze trzeba przyjechać wcześniej, tak żeby mieć czas na przygotowanie i dojście na boisko. Na obiad wszyscy przychodzą zgodnie z planem. To bardzo profesjonalne i bardzo mi się to podoba.
Fabio Capello powiedział, że Twoje przybycie do Włoch, kraju ze wspaniałymi tradycjami trenerskimi, może dać Interowi ogromne sukcesy...
Zgadzam się, w historii Włoch było wielu wspaniałych trenerów, nie tylko teraz, ale też w przeszłości. Ja mówię tylko za siebie, jestem tu, żeby się uczyć, a nie uczyć innych. Ci, którzy twierdzą, że wiedzą wszystko, są ignorantami, a ja za takiego nie chcę być uważany. Chcę się codziennie uczyć czegoś nowego. Dla mnie to zaszczyt, móc trenować drużynę z Serie A i grać przeciwko zespołom trenowanym przez wspaniałych szkoleniowców. Dzień, w którym uznam, że wiem wszystko, będzie jednocześnie dniem zakończenia kariery trenerskiej, bo jak już mówiłem, nie chcę być uważany za ignoranta.
Wszyscy pytani piłkarze są bardzo zadowoleni z treningów i nie tylko dlatego, że dużo pracujecie z piłką...
Myślę, że na tym poziomie piłkarz powinien czuć, że może polepszać swoje umiejętności i ma ku temu odpowiednie warunki. Moja filozofia jest taka: nie jestem tutaj, żeby uczyć, jak się gra w piłkę, ale żeby uczyć, jak grać ze sobą. Wszystkie ćwiczenia są robione po to, żeby zgrać zespół ze sobą. Pracujemy nad obroną i ofensywą. Myślę, że na tą chwilę, przy dużym zmęczeniu, nie możemy grać dobrze. Z dnia na dzień współpraca w drużynie jest coraz lepsza, dzisiaj jest sobota, w jutrzejszym meczu prawdopodobnie nie będziemy mogli zagrać na wysokim poziomie. Tak samo będzie we wtorek np. w meczu z Juventusem, który przygotowuje się dłużej niż my. Ale naszym celem nie jest dobra gra teraz, mamy swoją własną "wojnę", którą stoczymy w trakcie pierwszych spotkań o punkty. Jestem pewien, że wtedy będziemy w lepszej formie.
Już po pierwszym meczu widać było, że piłkarze trzymają się swoich pozycji na boisku...
To najważniejsze. Ja w trakcie meczu tylko obserwowałem, nic nie tłumaczyłem i nie poprawiałem. Muszę patrzeć na mecz w spokoju. Dzień po meczu zrobiliśmy wspólną analizę, wskazaliśmy rzeczy dobre i te do poprawy. Dzisiaj na przykład pracowaliśmy nad rzeczą, która niezbyt mi się podobała: zachowaniem trzech napastników w trakcie ataku. Na przykład, jeżeli napastnik ma piłkę i rozpoczynamy kontratak, to pozostali dwaj muszą wiedzieć, gdzie biec. Czasem lepiej jest zagrać gorzej, a następnego dnia wskazać błędy i je poprawić. Kolejną sprawą jest odpowiednie podejście do meczów z zespołami, które są na dalszym etapie przygotowania jak Juventus, Bayern czy Benfica. Nie chcę mieć przeciwników, z którymi jesteśmy w stanie wygrać 10-0, a następnego dnia przeczytamy w gazetach, że Inter Mourinho gra niesamowitą piłkę. Naszym celem jest ciągle ulepszać grę.
Kibice chcieliby zobaczyć wszystkie treningi, nawet te, w których trenujecie bez piłki. Czy dzisiejszy trening był otwarty dlatego, że nie uczyliście się taktyki?
Tak, musimy dać odpocząć nieco zmęczonym mięśniom. Później trochę pobiegali i zrobili odnowę z Rui Farią. Czasem lepiej jest odpocząć niż trenować. Nadszedł czas na mniej aktywne treningi. Rozumiem oddanie kibiców, ale muszą zrozumieć, że czasem drużyna musi popracować w samotności. Przykład? Chcę iść na jakiś film do kina, bo nie widziałem, jak był kręcony. Płacę zatem za bilet na gotowy obraz i idę go obejrzeć. Gdy trenujemy nad pewnymi elementami, musimy robić to w spokoju. Nie zapominajmy, że będziemy potrzebowali dopingu fanów przez cały sezon.
Skoro zawodnicy są zmęczeni, to znaczy, że dobrze trenowali...
Tak, to prawda. Po meczu z Bari spędzimy kilka godzin w domach, a później czeka nas TIM Trophy. Jutro spodziewamy się, że Javier Zanetti zostanie ojcem, dlatego nie będzie go z nami. Spodziewamy się nowego nerazzurro.
Co robisz na sali gimnastycznej na kilka godzin przed rozpoczęciem popołudniowego treningu?
Czekam, czekam na drużynę. Tak jest codziennie, to mój czas odpoczynku: ja i mój sztab przyjeżdżamy tutaj dwie godziny przed rozpoczęciem treningu, rozmawiamy, przygotowujemy się do zajęć i mamy jeszcze ok. 45 minut na relaks. Słuchamy muzyki, dzwonimy do rodziny. To po prostu nasz czas na odpoczynek.[hide]
Co mówi Twoja żona po pierwszych kilku dniach zgrupowania?
Najpierw muszę powiedzieć, że moja żona jest idealna dla trenera. Nie lubi piłki, w ogóle jej nie interesuje i nie rozmawia na jej temat. Gdy przychodzę do domu to nie rozmawiamy o mojej pracy, przez telefon też...Takie środowisko nie jest dla mnie niczym nowym, to samo było w Porto, gdzie piłka jest pasją. Jedynym zaskoczeniem była wspaniała pogoda, panująca przez cały czas zgrupowania, tylko dzisiaj jest brzydko. Dziwię mnie trochę, że tak dużo ludzi wolało przyjechać na wakacje tutaj, niż pojechać nad morze.
Ale tutejsza opalenizna jest niemal tak samo brązowa jak ta znad morza...
Tak, opaliliśmy się, ale tylko na karku, reszta jest tak samo biała (śmieje się)...To jest opalenizna tych, którzy ciężko pracują.
Pomaga Ci wiele osób. Niektórzy robią rzeczy, o które w innych zespołach nigdy nie dbano...
Ja jestem dobrze zorganizowany, jeżeli moi pomocnicy są tacy sami. Muszę więc najpierw podziękować dwóm ludziom: Andre Villasowi, który jeździ oglądać przeciwników i Roberto Samadenowi. Oni obaj pomagali mi w dopięciu na ostatni guzik rzeczy dla mnie najistotniejszych. Dziękuję też sztabowi medycznemu, magazynierom czy ochroniarzom, którzy pracują dla dobra Interu. Są zorganizowani i odpowiednio umotywowani, dlatego mi jest łatwiej pracować. Od pierwszego dnia planujemy wszystko co do godziny. Co niezwykłe, nie było jeszcze żadnych opóźnień. To naprawdę niesamowite.
Może to dlatego, że krótko wszystkich trzymasz...
To nieprawda. Takie rzeczy każdy piłkarz powinien wyczuwać sam, to jest osobista odpowiedzialność. Zawsze trzeba przyjechać wcześniej, tak żeby mieć czas na przygotowanie i dojście na boisko. Na obiad wszyscy przychodzą zgodnie z planem. To bardzo profesjonalne i bardzo mi się to podoba.
Fabio Capello powiedział, że Twoje przybycie do Włoch, kraju ze wspaniałymi tradycjami trenerskimi, może dać Interowi ogromne sukcesy...
Zgadzam się, w historii Włoch było wielu wspaniałych trenerów, nie tylko teraz, ale też w przeszłości. Ja mówię tylko za siebie, jestem tu, żeby się uczyć, a nie uczyć innych. Ci, którzy twierdzą, że wiedzą wszystko, są ignorantami, a ja za takiego nie chcę być uważany. Chcę się codziennie uczyć czegoś nowego. Dla mnie to zaszczyt, móc trenować drużynę z Serie A i grać przeciwko zespołom trenowanym przez wspaniałych szkoleniowców. Dzień, w którym uznam, że wiem wszystko, będzie jednocześnie dniem zakończenia kariery trenerskiej, bo jak już mówiłem, nie chcę być uważany za ignoranta.
Wszyscy pytani piłkarze są bardzo zadowoleni z treningów i nie tylko dlatego, że dużo pracujecie z piłką...
Myślę, że na tym poziomie piłkarz powinien czuć, że może polepszać swoje umiejętności i ma ku temu odpowiednie warunki. Moja filozofia jest taka: nie jestem tutaj, żeby uczyć, jak się gra w piłkę, ale żeby uczyć, jak grać ze sobą. Wszystkie ćwiczenia są robione po to, żeby zgrać zespół ze sobą. Pracujemy nad obroną i ofensywą. Myślę, że na tą chwilę, przy dużym zmęczeniu, nie możemy grać dobrze. Z dnia na dzień współpraca w drużynie jest coraz lepsza, dzisiaj jest sobota, w jutrzejszym meczu prawdopodobnie nie będziemy mogli zagrać na wysokim poziomie. Tak samo będzie we wtorek np. w meczu z Juventusem, który przygotowuje się dłużej niż my. Ale naszym celem nie jest dobra gra teraz, mamy swoją własną "wojnę", którą stoczymy w trakcie pierwszych spotkań o punkty. Jestem pewien, że wtedy będziemy w lepszej formie.
Już po pierwszym meczu widać było, że piłkarze trzymają się swoich pozycji na boisku...
To najważniejsze. Ja w trakcie meczu tylko obserwowałem, nic nie tłumaczyłem i nie poprawiałem. Muszę patrzeć na mecz w spokoju. Dzień po meczu zrobiliśmy wspólną analizę, wskazaliśmy rzeczy dobre i te do poprawy. Dzisiaj na przykład pracowaliśmy nad rzeczą, która niezbyt mi się podobała: zachowaniem trzech napastników w trakcie ataku. Na przykład, jeżeli napastnik ma piłkę i rozpoczynamy kontratak, to pozostali dwaj muszą wiedzieć, gdzie biec. Czasem lepiej jest zagrać gorzej, a następnego dnia wskazać błędy i je poprawić. Kolejną sprawą jest odpowiednie podejście do meczów z zespołami, które są na dalszym etapie przygotowania jak Juventus, Bayern czy Benfica. Nie chcę mieć przeciwników, z którymi jesteśmy w stanie wygrać 10-0, a następnego dnia przeczytamy w gazetach, że Inter Mourinho gra niesamowitą piłkę. Naszym celem jest ciągle ulepszać grę.
Kibice chcieliby zobaczyć wszystkie treningi, nawet te, w których trenujecie bez piłki. Czy dzisiejszy trening był otwarty dlatego, że nie uczyliście się taktyki?
Tak, musimy dać odpocząć nieco zmęczonym mięśniom. Później trochę pobiegali i zrobili odnowę z Rui Farią. Czasem lepiej jest odpocząć niż trenować. Nadszedł czas na mniej aktywne treningi. Rozumiem oddanie kibiców, ale muszą zrozumieć, że czasem drużyna musi popracować w samotności. Przykład? Chcę iść na jakiś film do kina, bo nie widziałem, jak był kręcony. Płacę zatem za bilet na gotowy obraz i idę go obejrzeć. Gdy trenujemy nad pewnymi elementami, musimy robić to w spokoju. Nie zapominajmy, że będziemy potrzebowali dopingu fanów przez cały sezon.
Skoro zawodnicy są zmęczeni, to znaczy, że dobrze trenowali...
Tak, to prawda. Po meczu z Bari spędzimy kilka godzin w domach, a później czeka nas TIM Trophy. Jutro spodziewamy się, że Javier Zanetti zostanie ojcem, dlatego nie będzie go z nami. Spodziewamy się nowego nerazzurro.
Udostępnij: