Wywiad z Mourinho
Roberto Scarpini przeprowadził dzisiaj wywiad z Jose Mourinho.
Wasze przygotowania do sezonu zbliżają się ku końcowi. Pierwszy realny test nastąpi 24 sierpnia...
Tak. Od miesiąca ciężko pracowaliśmy i rozegraliśmy kilka trudnych sparingów. Zagraliśmy z dobrymi przeciwnikami, na ich boiskach. Z Benficą nie będzie inaczej. Zagramy na wspaniałym stadionie przed prawie 55000 kibiców i przeciwko zespołowi, który chce zdobyć mistrzostwo Portugalii. To będzie bardzo ważny trening.
Zagracie o trofeum, nazwane po wspaniałym graczu - Eusebio. Co przychodzi Ci na myśl, gdy o nim słyszysz?
Dla Portugalczyków, Eusebio to prawdziwy 'Król' (przydomek Eusebio - przyp.red.). To jedyny zawodnik w historii portugalskiej piłki, który grał tylko w Benfice, a był uwielbiany przez kibiców Sportingu czy Porto. Pamiętam, że mój ojciec grał obok niego w reprezentacji. Był pierwszym bramkarzem, który obronił jego karnego. Ponadto Eusebio urodził się 25 stycznia, a ja 26. Dla mnie to wyjątkowy człowiek. Z punktu widzenia zespołu jutrzejszy mecz będzie bardzo ważny, a z punktu widzenia osobistego - specjalny: wrócę do Portugalii, powalczę o trofeum im. Eusebio i zagram przeciwko zespołowi, w którym zaczynałem karierę trenerską. Dla mnie ten mecz będzie inny niż zwykły sparing.[hide]
Eusebio mówił o Tobie w samych superlatywach. Czy zrewanżujesz mu się?
Eusebio grał w reprezentacji przez wiele lat i nadal ją wspiera. Gdy planowaliśmy przygotowania do sezonu i padł wybór na Benficę, to prezydent Moratti wspomniał finał Pucharu Mistrzów z 1965 i powiedział mi, że Eusebio był wtedy bardzo bliski przejścia do Interu. To będzie niesamowite wydarzenie dla nas, Portugalczyków, bo wrócimy do ojczyzny oraz dla prezydenta, któremu wrócą wspaniałe wspomnienia.
Eusebio powiedział, że jest mu przykro, że przegracie, ale puchar musi zostać w Lizbonie, bo to jego pierwsza edycja.
Myślę, że to samo powiedział Franz Beckenbauer, ale ten niezwykły puchar jest teraz w Mediolanie. To nie ma dużego znaczenia, ale postaramy się go wygrać. Puchary, na które naprawdę liczymy, otrzymuje się w maju. Będziemy musieli ciężko pracować przez pełne 10 miesięcy, jeżeli chcemy je zdobyć.
Benfica ma ogromne nadzieje na nadchodzący sezon, a ich przygotowania były podobne do Waszych.
Benfica to klub światowej klasy, ale w ostatnich 10 latach zdobyli tylko jeden tytuł mistrzowski. Ciężko im to zaakceptować. Chcą wrócić do wygrywania. W tym roku zrobili kilka ważnych inwestycji. Rui Costa zgodził się być dyrektorem sportowym, ale tylko po spełnieniu przez klub określonych warunków. Mają dobrych zawodników i mentalność, a mecz z Interem przez własną publicznością dodatkowo ich umotywuje. Z Luisem Figo i jego przeszłością w Sportingu oraz Jose Mourinho i FC Porto, nie potraktują tego meczu jako towarzyskiego.
Benfica także zagrała z kilkoma dobrymi klubami w trakcie przygotowań.
Tak, do każdego z nich podchodzili na serio. Z punktu widzenia czysto sportowego, spotykanie się z dobrymi zespołami, z różnych kultur piłkarskich, było bardzo przydatne. Szkoda, że trzech z czterech kontuzjowanych zawodników mogło zagrać tylko przez kilka minut. Myślimy już o tych zawodnikach i w przerwie na mecze reprezentacji planujemy rozegrać mecz specjalnie dla Chivu, Cordoby i Samuela.
Po odejściu z Valencii, Quique Sanchez Flores niedługo zaliczy debiut na ławce Benfiki. Jak wspominasz mecze Chelsea-Valencia?
Tak. Mieliśmy wtedy zagrać przeciwko Interowi, ale to Valencia awansowała. Oba tamte spotkania były ciężkie. Po remisie 1-1 w Londynie awansowaliśmy na wyjeździe dzięki bramce strzelonej w 91 minucie.
Jaki inter jutro zobaczymy?
Wielu zawodników nie zagra. Tak jest od początku przygotowań. W Monachium powiedziałem, że mamy dwa zespoły: jeden na boisku, a drugi na trybunach. Tak samo będzie jutro: jeden zespół pojedzie z nami, a drugi zostanie w Appiano, żeby trenować. Będą to: Cordoba, Samuel, Materazzi, Vieira, Chivu, Rivas, Adriano i Dacourt. Szkoda, że nie zagra Adriano, bo cała drużyna przygotowywała się, że on i Ibrahimovic zagrają przeciwko Benfice. Nie zobaczymy więc dwóch coraz lepiej wyglądających graczy obok siebie. Dobrze, że gramy coraz lepiej w obronie. Cała praca wykonana w ciągu ostatnich 15 dni, poszła na marne i możemy teraz tylko czekać na powrót Adriano. Mimo to trenujemy na wysokim poziomie i wierzymy w swoje możliwości. Przed przerwą reprezentacyjną zagramy z Romą i Sampdorią i musimy oba te dwa mecze wygrać. To bardzo ważne, bo później wrócą kontuzjowani zawodnicy.
Czy mecze reprezentacyjne psują w jakiś sposób Twój plan pracy?
Tak. Tak wygląda życie trenera wielkiego klubu. Wiesz, że niemal w każdym miesiącu musisz radzić sobie bez niektórych graczy. Trzeba mieć trochę szczęścia i liczyć, że wszyscy wrócą zdrowi. Takie jest nasze życie. Nie jesteśmy zbytnio szczęśliwi, gdy np. Ibrahimovic dostaje powołanie. Od dawna pracowaliśmy, żeby był gotowy na pierwszy mecz sezonu. Ale takie są zasady gry i musimy je zaakceptować. Także mecz towarzyski Białorusi z Argentyną nie przychodzi w najlepszym okresie, ale rozmawiałem już na ten temat z klubem i zrobi on wszystko, żebym mógł pracować bez przeszkód. Pojadę na mecz do Argentyny, a później wrócę razem z zawodnikami, prywatnym samolotem. Dziękuję klubowi za tak wspaniałą organizację. Dzięki temu zawodnicy odpoczną już w Mediolanie, a następnego dnia będą mogli przyjść na trening. Dziękuję zarówno ja, jak i trzej zawodnicy, których to dotyczy.
Wasze przygotowania do sezonu zbliżają się ku końcowi. Pierwszy realny test nastąpi 24 sierpnia...
Tak. Od miesiąca ciężko pracowaliśmy i rozegraliśmy kilka trudnych sparingów. Zagraliśmy z dobrymi przeciwnikami, na ich boiskach. Z Benficą nie będzie inaczej. Zagramy na wspaniałym stadionie przed prawie 55000 kibiców i przeciwko zespołowi, który chce zdobyć mistrzostwo Portugalii. To będzie bardzo ważny trening.
Zagracie o trofeum, nazwane po wspaniałym graczu - Eusebio. Co przychodzi Ci na myśl, gdy o nim słyszysz?
Dla Portugalczyków, Eusebio to prawdziwy 'Król' (przydomek Eusebio - przyp.red.). To jedyny zawodnik w historii portugalskiej piłki, który grał tylko w Benfice, a był uwielbiany przez kibiców Sportingu czy Porto. Pamiętam, że mój ojciec grał obok niego w reprezentacji. Był pierwszym bramkarzem, który obronił jego karnego. Ponadto Eusebio urodził się 25 stycznia, a ja 26. Dla mnie to wyjątkowy człowiek. Z punktu widzenia zespołu jutrzejszy mecz będzie bardzo ważny, a z punktu widzenia osobistego - specjalny: wrócę do Portugalii, powalczę o trofeum im. Eusebio i zagram przeciwko zespołowi, w którym zaczynałem karierę trenerską. Dla mnie ten mecz będzie inny niż zwykły sparing.[hide]
Eusebio mówił o Tobie w samych superlatywach. Czy zrewanżujesz mu się?
Eusebio grał w reprezentacji przez wiele lat i nadal ją wspiera. Gdy planowaliśmy przygotowania do sezonu i padł wybór na Benficę, to prezydent Moratti wspomniał finał Pucharu Mistrzów z 1965 i powiedział mi, że Eusebio był wtedy bardzo bliski przejścia do Interu. To będzie niesamowite wydarzenie dla nas, Portugalczyków, bo wrócimy do ojczyzny oraz dla prezydenta, któremu wrócą wspaniałe wspomnienia.
Eusebio powiedział, że jest mu przykro, że przegracie, ale puchar musi zostać w Lizbonie, bo to jego pierwsza edycja.
Myślę, że to samo powiedział Franz Beckenbauer, ale ten niezwykły puchar jest teraz w Mediolanie. To nie ma dużego znaczenia, ale postaramy się go wygrać. Puchary, na które naprawdę liczymy, otrzymuje się w maju. Będziemy musieli ciężko pracować przez pełne 10 miesięcy, jeżeli chcemy je zdobyć.
Benfica ma ogromne nadzieje na nadchodzący sezon, a ich przygotowania były podobne do Waszych.
Benfica to klub światowej klasy, ale w ostatnich 10 latach zdobyli tylko jeden tytuł mistrzowski. Ciężko im to zaakceptować. Chcą wrócić do wygrywania. W tym roku zrobili kilka ważnych inwestycji. Rui Costa zgodził się być dyrektorem sportowym, ale tylko po spełnieniu przez klub określonych warunków. Mają dobrych zawodników i mentalność, a mecz z Interem przez własną publicznością dodatkowo ich umotywuje. Z Luisem Figo i jego przeszłością w Sportingu oraz Jose Mourinho i FC Porto, nie potraktują tego meczu jako towarzyskiego.
Benfica także zagrała z kilkoma dobrymi klubami w trakcie przygotowań.
Tak, do każdego z nich podchodzili na serio. Z punktu widzenia czysto sportowego, spotykanie się z dobrymi zespołami, z różnych kultur piłkarskich, było bardzo przydatne. Szkoda, że trzech z czterech kontuzjowanych zawodników mogło zagrać tylko przez kilka minut. Myślimy już o tych zawodnikach i w przerwie na mecze reprezentacji planujemy rozegrać mecz specjalnie dla Chivu, Cordoby i Samuela.
Po odejściu z Valencii, Quique Sanchez Flores niedługo zaliczy debiut na ławce Benfiki. Jak wspominasz mecze Chelsea-Valencia?
Tak. Mieliśmy wtedy zagrać przeciwko Interowi, ale to Valencia awansowała. Oba tamte spotkania były ciężkie. Po remisie 1-1 w Londynie awansowaliśmy na wyjeździe dzięki bramce strzelonej w 91 minucie.
Jaki inter jutro zobaczymy?
Wielu zawodników nie zagra. Tak jest od początku przygotowań. W Monachium powiedziałem, że mamy dwa zespoły: jeden na boisku, a drugi na trybunach. Tak samo będzie jutro: jeden zespół pojedzie z nami, a drugi zostanie w Appiano, żeby trenować. Będą to: Cordoba, Samuel, Materazzi, Vieira, Chivu, Rivas, Adriano i Dacourt. Szkoda, że nie zagra Adriano, bo cała drużyna przygotowywała się, że on i Ibrahimovic zagrają przeciwko Benfice. Nie zobaczymy więc dwóch coraz lepiej wyglądających graczy obok siebie. Dobrze, że gramy coraz lepiej w obronie. Cała praca wykonana w ciągu ostatnich 15 dni, poszła na marne i możemy teraz tylko czekać na powrót Adriano. Mimo to trenujemy na wysokim poziomie i wierzymy w swoje możliwości. Przed przerwą reprezentacyjną zagramy z Romą i Sampdorią i musimy oba te dwa mecze wygrać. To bardzo ważne, bo później wrócą kontuzjowani zawodnicy.
Czy mecze reprezentacyjne psują w jakiś sposób Twój plan pracy?
Tak. Tak wygląda życie trenera wielkiego klubu. Wiesz, że niemal w każdym miesiącu musisz radzić sobie bez niektórych graczy. Trzeba mieć trochę szczęścia i liczyć, że wszyscy wrócą zdrowi. Takie jest nasze życie. Nie jesteśmy zbytnio szczęśliwi, gdy np. Ibrahimovic dostaje powołanie. Od dawna pracowaliśmy, żeby był gotowy na pierwszy mecz sezonu. Ale takie są zasady gry i musimy je zaakceptować. Także mecz towarzyski Białorusi z Argentyną nie przychodzi w najlepszym okresie, ale rozmawiałem już na ten temat z klubem i zrobi on wszystko, żebym mógł pracować bez przeszkód. Pojadę na mecz do Argentyny, a później wrócę razem z zawodnikami, prywatnym samolotem. Dziękuję klubowi za tak wspaniałą organizację. Dzięki temu zawodnicy odpoczną już w Mediolanie, a następnego dnia będą mogli przyjść na trening. Dziękuję zarówno ja, jak i trzej zawodnicy, których to dotyczy.
Udostępnij: