Wywiad z Muntarim
Sulley Muntari był gościem programu Special100one, nadawanego co tydzień w telewizji Sky.
Co stało się w Ghanie? (Dziewczyna Muntariego oskarżyła jednego z policjantów o napaść, gdy po meczu chciała się dostać do szatni zawodników z Ghany - przyp.red.)
Nic. Była tam moja dziewczyna, ja byłem na boisku, a ona siedziała w loży VIP. Ktoś chyba zdenerwował jednego z policjantów, a ten potraktował ją ostro. Niektórzy mówią, że ją popchnął, inne doniesienia są nieprawdziwe.
Podobno zagroziłeś rezygnacją z gry w reprezentacji?
Z nikim nie rozmawiałem. Zadzwoniłem do dziewczyny, wróciła do hotelu, a potem razem pojechaliśmy samochodem do Accry. Słyszeliśmy, co następnego dnia opowiadano w mediach, ale tak naprawdę nie ma żadnego problemu.[hide]
Maicon będzie chyba przechodził trudny okres?
To dla nas ważny zawodnik i przykro mi, że został kontuzjowany. Na razie zaliczał wspaniały sezon, mam nadzieję że wróci bardzo szybko.
Jak poważny jest jego uraz?
Maicon jest bardzo silny. Taka jest piłka - nie można grać zawsze, czasem przydarzy się jakiś uraz, ale jest kilku zawodników, którzy mogą go zastąpić.
Jakiego Interu możemy spodziewać się w meczu z Udinese?
Normalnego. Tego samego, który chce wygrać każdy mecz. Nie mieliśmy żadnej przerwy, wielu z nas grało w reprezentacjach. Przerwa byłaby, gdybyśmy byli na wakacjach, ale mieliśmy inne mecze, a teraz wracamy do spotkań ligowych. W niedzielę zagramy z Udinese. Musimy zagrać o zwycięstwo, a to na pewno nie będzie łatwe. Każdy mecz jest teraz ważny.
Wracasz do Udinese. Jak wyobrażasz sobie ten powrót?
Nie wiem. Tam zaczynałem. Wszyscy mi bardzo pomagali: klub, prezydent, rodzina, ludzie, kibice, wszyscy. Nie będę miał żadnego problemu z powrotem.
Czy chcesz podziękować komuś w szczególności?
Wszystkim. Wszystkim ludziom w Udine, prezydentowi Pierpaolo Marino, jego żonie i synowi. Miałem tam miłe życie, bez żadnych problemów. Nigdy nie zapomnę, co oni wszyscy dla mnie zrobili.
Co myślisz o Gyanie Asamoah?
Niedawno graliśmy razem w reprezentacji. To dobry gracz. Widziałem go, zanim przeszedł do Udinese - graliśmy razem w PNA. To bardzo, bardzo dobry zawodnik. Mam nadzieję że utrzyma formę.
Jak ocenisz sezon Udinese?
Mają silny zespół, nawet bez Di Natale. Mają szybkich napastników i dlatego musimy być bardzo uważni. Mecz będzie trudny, ale moi koledzy też są klasowymi zawodnikami i poradzą sobie w każdym spotkaniu. Jedziemy po zwycięstwo.
Czy Udinese to zespół inny w porównaniu z okresem, gdy grałeś tam Ty?
Tak. Zmieniło się wielu zawodników, a przez to ich ustawienie. Ale to Udinese. Cały czas mają młodych i utalentowanych graczy i to mnie bardzo cieszy.
Chciałbyś życzyć zdrowia Di Natale?
Oczywiście. Wszystkim zawodnikom, którzy odnieśli kontuzję życzę szybkiego wyzdrowienia.
Jak ważne jest, by do meczu z Juventusem podchodzić z 7 punktową przewagą?
To jest ważne, ale nie konieczne. Staramy się wygrywać każdy mecz, nie ma znaczenia, czy będziemy mieli 7 czy 11 punktów przewagi. Sezon się jeszcze nie skończył, stąpamy twardo po ziemi.
Jak podsumujesz swoją grę w tym sezonie?
Początek miałem dobry. Strzeliłem dwa gole i spodziewałem się kolejnych, ale jakoś nie nadeszły. Jeżeli chodzi o moją grę, to na początku było dobrze, ale później miałem pewne problemy. Teraz postaram się wrócić do wysokiej formy, bo końcówka sezonu jest bardzo ważna. Musimy być w formie i wygrywać wszystkie mecze. Nie możemy pozwolić sobie na żadne błędy.
W Udinese często dostawałeś czerwone kartki. W Interze zdarza Ci się to rzadziej. To zasługa Twoja czy Mourinho?
Wszystkich. Nie wychodzę na boisko żeby dostać czerwoną kartkę albo kogoś skrzywdzić. To zasługa moich kolegów, którzy ciągle mnie uspokajają, trenera, który daje mi dobre rady i moja, bo jeżeli nie wezmę ich sobie do serca, to po wyjściu na boisko zdarzy się coś złego. Wszystko idzie bardzo dobrze, krok po kroku. Mam nadzieję, że będzie tak nadal.
Podobał Ci się program Chiambretti Night, w którym uczestniczył Mourinho?
Trener poszedł tam, żeby porozmawiać, a nie dowcipkować. Nie śmiałem się, słuchałem tego, co ma do powiedzenia.
Cieszy Cię, że Mourinho jest zawsze w centrum uwagi?
Mourinho to nie Beckham. Wykonuje po prostu swoją pracę, a to, co zdarza się później, jest normalnym biegiem rzeczy.
Nie uważasz że jest zbyt kontrowersyjny?
Kontrowersje są wszędzie, ale nie chcę o tym mówić. Dla mnie najważniejsza jest dobra gra dla Interu.
Porozmawiajmy o rasizmie. Irytują Cię odgłosy płynące w trakcie meczu w stronę Balotelliego?
Oczywiście, że to denerwujące, ale co mogę zrobić? Niczego nie zmienię. Cały świat o tym rozmawia, ale nic z tego nie wynika. A co ja mogę zrobić? Gdy wychodzę na boisko, to zatykam uszy i nie słyszę tych krzyków. Jeżeli przywiązujecie do tego uwagę, to nadajecie temu większe znaczenie i krzyków jest coraz więcej. Jeżeli ignorujecie, to wszyscy o tym zapominają. Zoro kiedyś nawet przerwał mecz z tego powodu.
Czy Ty kiedykolwiek myślałeś, żeby zrobić to samo?
Nie. Inni mogą to robić. Wszyscy jesteśmy ludźmi, odróżnia nas tylko kolor skóry, a każdy może na ten temat myśleć, co chce, ale mnie to nie interesuje. Nie przywiązuję do tych spraw żadnej uwagi. Patrzę przed siebie.
Co stało się w Ghanie? (Dziewczyna Muntariego oskarżyła jednego z policjantów o napaść, gdy po meczu chciała się dostać do szatni zawodników z Ghany - przyp.red.)
Nic. Była tam moja dziewczyna, ja byłem na boisku, a ona siedziała w loży VIP. Ktoś chyba zdenerwował jednego z policjantów, a ten potraktował ją ostro. Niektórzy mówią, że ją popchnął, inne doniesienia są nieprawdziwe.
Podobno zagroziłeś rezygnacją z gry w reprezentacji?
Z nikim nie rozmawiałem. Zadzwoniłem do dziewczyny, wróciła do hotelu, a potem razem pojechaliśmy samochodem do Accry. Słyszeliśmy, co następnego dnia opowiadano w mediach, ale tak naprawdę nie ma żadnego problemu.[hide]
Maicon będzie chyba przechodził trudny okres?
To dla nas ważny zawodnik i przykro mi, że został kontuzjowany. Na razie zaliczał wspaniały sezon, mam nadzieję że wróci bardzo szybko.
Jak poważny jest jego uraz?
Maicon jest bardzo silny. Taka jest piłka - nie można grać zawsze, czasem przydarzy się jakiś uraz, ale jest kilku zawodników, którzy mogą go zastąpić.
Jakiego Interu możemy spodziewać się w meczu z Udinese?
Normalnego. Tego samego, który chce wygrać każdy mecz. Nie mieliśmy żadnej przerwy, wielu z nas grało w reprezentacjach. Przerwa byłaby, gdybyśmy byli na wakacjach, ale mieliśmy inne mecze, a teraz wracamy do spotkań ligowych. W niedzielę zagramy z Udinese. Musimy zagrać o zwycięstwo, a to na pewno nie będzie łatwe. Każdy mecz jest teraz ważny.
Wracasz do Udinese. Jak wyobrażasz sobie ten powrót?
Nie wiem. Tam zaczynałem. Wszyscy mi bardzo pomagali: klub, prezydent, rodzina, ludzie, kibice, wszyscy. Nie będę miał żadnego problemu z powrotem.
Czy chcesz podziękować komuś w szczególności?
Wszystkim. Wszystkim ludziom w Udine, prezydentowi Pierpaolo Marino, jego żonie i synowi. Miałem tam miłe życie, bez żadnych problemów. Nigdy nie zapomnę, co oni wszyscy dla mnie zrobili.
Co myślisz o Gyanie Asamoah?
Niedawno graliśmy razem w reprezentacji. To dobry gracz. Widziałem go, zanim przeszedł do Udinese - graliśmy razem w PNA. To bardzo, bardzo dobry zawodnik. Mam nadzieję że utrzyma formę.
Jak ocenisz sezon Udinese?
Mają silny zespół, nawet bez Di Natale. Mają szybkich napastników i dlatego musimy być bardzo uważni. Mecz będzie trudny, ale moi koledzy też są klasowymi zawodnikami i poradzą sobie w każdym spotkaniu. Jedziemy po zwycięstwo.
Czy Udinese to zespół inny w porównaniu z okresem, gdy grałeś tam Ty?
Tak. Zmieniło się wielu zawodników, a przez to ich ustawienie. Ale to Udinese. Cały czas mają młodych i utalentowanych graczy i to mnie bardzo cieszy.
Chciałbyś życzyć zdrowia Di Natale?
Oczywiście. Wszystkim zawodnikom, którzy odnieśli kontuzję życzę szybkiego wyzdrowienia.
Jak ważne jest, by do meczu z Juventusem podchodzić z 7 punktową przewagą?
To jest ważne, ale nie konieczne. Staramy się wygrywać każdy mecz, nie ma znaczenia, czy będziemy mieli 7 czy 11 punktów przewagi. Sezon się jeszcze nie skończył, stąpamy twardo po ziemi.
Jak podsumujesz swoją grę w tym sezonie?
Początek miałem dobry. Strzeliłem dwa gole i spodziewałem się kolejnych, ale jakoś nie nadeszły. Jeżeli chodzi o moją grę, to na początku było dobrze, ale później miałem pewne problemy. Teraz postaram się wrócić do wysokiej formy, bo końcówka sezonu jest bardzo ważna. Musimy być w formie i wygrywać wszystkie mecze. Nie możemy pozwolić sobie na żadne błędy.
W Udinese często dostawałeś czerwone kartki. W Interze zdarza Ci się to rzadziej. To zasługa Twoja czy Mourinho?
Wszystkich. Nie wychodzę na boisko żeby dostać czerwoną kartkę albo kogoś skrzywdzić. To zasługa moich kolegów, którzy ciągle mnie uspokajają, trenera, który daje mi dobre rady i moja, bo jeżeli nie wezmę ich sobie do serca, to po wyjściu na boisko zdarzy się coś złego. Wszystko idzie bardzo dobrze, krok po kroku. Mam nadzieję, że będzie tak nadal.
Podobał Ci się program Chiambretti Night, w którym uczestniczył Mourinho?
Trener poszedł tam, żeby porozmawiać, a nie dowcipkować. Nie śmiałem się, słuchałem tego, co ma do powiedzenia.
Cieszy Cię, że Mourinho jest zawsze w centrum uwagi?
Mourinho to nie Beckham. Wykonuje po prostu swoją pracę, a to, co zdarza się później, jest normalnym biegiem rzeczy.
Nie uważasz że jest zbyt kontrowersyjny?
Kontrowersje są wszędzie, ale nie chcę o tym mówić. Dla mnie najważniejsza jest dobra gra dla Interu.
Porozmawiajmy o rasizmie. Irytują Cię odgłosy płynące w trakcie meczu w stronę Balotelliego?
Oczywiście, że to denerwujące, ale co mogę zrobić? Niczego nie zmienię. Cały świat o tym rozmawia, ale nic z tego nie wynika. A co ja mogę zrobić? Gdy wychodzę na boisko, to zatykam uszy i nie słyszę tych krzyków. Jeżeli przywiązujecie do tego uwagę, to nadajecie temu większe znaczenie i krzyków jest coraz więcej. Jeżeli ignorujecie, to wszyscy o tym zapominają. Zoro kiedyś nawet przerwał mecz z tego powodu.
Czy Ty kiedykolwiek myślałeś, żeby zrobić to samo?
Nie. Inni mogą to robić. Wszyscy jesteśmy ludźmi, odróżnia nas tylko kolor skóry, a każdy może na ten temat myśleć, co chce, ale mnie to nie interesuje. Nie przywiązuję do tych spraw żadnej uwagi. Patrzę przed siebie.
Udostępnij: