Inzaghi: Wiedzieliśmy, że będzie dużo dośrodkowań
W bardzo dobrym humorze po wczorajszym spotkaniu był Simone Inzaghi. Szkoleniowiec Lazio po ostatnim gwizdku sędziego udzielił pomeczowego wywiadu dla Sky Sport.
- Jesteśmy w dobrym okresie formy. Pomimo tego, że z powodu kontuzji nie mógł zagrać Radu i Patric, wyniki i dobra gra nie zmieniły się. Pokazaliśmy charakter w meczu, na którym panowała fantastyczna atmosfera. Pozwoliliśmy rywalowi na wiele dośrodkowań, ale nasza defensywa i bramkarz znakomicie sobie z tym poradzili.
- Niezależnie od zaległego meczu z Udinese, mamy przed sobą serię spotkań, przed którą musimy dobrze się zregenerować.
- Byłem zły po meczu z Fiorentiną. Zagraliśmy wtedy najprawdopodobniej najlepsze 45 minut podczas mojej kadencji, ale mimo tego, nie udało się wygrać. W grudniu znaleźliśmy odpowiedni system, ale następnie straciliśmy kilku kluczowych zawodników, co wpłynęło na równowagę w drużynie. Teraz zawodnicy wracają, jakość idzie w górę, a za nami kilka bardzo dobrych występów.
- W pierwszej połowie straciliśmy Corree z powodu kontuzji. To był duży ubytek, ponieważ jest w świetnej formie i jest bardzo inteligentnym zawodnikiem, który szybko czyta sytuację na boisku. Uraz nie jest poważny, ale doskwierał mu ból pleców, więc poprosił o zmianę.
- Felipe Caicedo dobrze wszedł z ławki i żałuję, że nie udało mu się pokonać cudownie broniącego Handanovicia. Zasłużył na tego gola.
- Teraz nie możemy się zatrzymać. Musimy iść do przodu z taką samą intensywnością i postawą. Wiedzieliśmy, że będziemy mieli do czynienia z wieloma dośrodkowaniami Perisicia i Politano, a Matias Vecino będzie starał się znaleźć miejsce w polu karnym. Strakosha był dzisiaj bardzo odważny i zrobił na mnie ogromne wrażenie.
- Milinkovic-Savic nie trenował z nami w okresie przygotowawczym, z powodu udziału w Mundialu. Powinien być potem wprowadzany do gry stopniowo, ale z powodu problemów nie mieliśmy na to czasu. Zaczął od razu grać, a potem doznał kontuzji mięśniowej. Naprawdę żałuję, że z Sevillą w Lidze Europy graliśmy bez niego i bez Luisa Alberto. Wtedy byłoby to całkiem inne spotkanie.