Zarejestruj się
Simone Inzaghi: Gdybyśmy wygrali Ligę Mistrzów, zostałbym
Wywiady z trenerami

Simone Inzaghi: Gdybyśmy wygrali Ligę Mistrzów, zostałbym

Autor: Dawid fcinter

Simone Inzaghi udzielił obszernego wywiadu dla La Gazzetta dello Sport. Włoski trener poruszył w nim wiele wątków, w tym swoje odejście do Al-Hilal, finał ligi mistrzów z PSG, skandal sędziowski czy rozwój Federico Dimarco.

 

W końcu Simone Inzaghi i jego prawda, jego duma, jego przeszłość i przyszłość. Wszystko bez filtrów. Niespełna rok po burzliwym rozstaniu z Interem i kilka dni przed scudetto, które przypieczętuje sukces jego następcy Chivu, trener drugiej gwiazdki zgadza się rozwiać wątpliwości narosłe przez miesiące plotek i napięć.

Były trener Interu, obecnie w Al-Hilal: „Zwycięstwa z Bayernem i Barceloną znaczą dla mnie więcej niż trofea. Gdybym pokonał PSG w Monachium, nie odszedłbym, ale zdecydowałem się odejść dwa dni po finale, w domu Marotty, a nie wcześniej”.

 

Najpierw jednak temat śledztwa dotyczącego sędziów.
To mnie zaszokowało: Inter stracił sporo punktów w poprzednim sezonie przez błędy sędziowskie. W lidze, w Superpucharze… Zaskakujące jest to, że zostaliśmy wciągnięci w historię, w której to my byliśmy poszkodowani, a nie uprzywilejowani”.

 

Śledczy mówią o sędziach „przychylnych” i „nieprzychylnych” Interowi.
Dobrze, ale jak można myśleć o jakimś spisku? To był dla nas pechowy sezon. Zawsze miałem ogromny szacunek dla pracy sędziów i nie chcę mówić o Napoli, które uczciwie wygrało scudetto. Pozostaje jednak poczucie, że coś nam odebrano. Nie oskarżam nikogo i nie podważam dobrej wiary. Powiedzmy, że nie mieliśmy szczęścia, wszystko układało się przeciwko nam, choć mamy też swoje winy. Zostaje żal, który nie minie - przegrać tytuł o jeden punkt boli”.

 

Czuje bardziej dumę z wygranego scudetto czy żal po dwóch przegranych?
„W sporcie nie można żyć żalem, zwłaszcza gdy kończysz drugi za rywalami, którzy wykonali świetną pracę. W cztery lata wygrałem dużo i jestem zadowolony z wyników. Nie wiem, czy można było zrobić więcej, ale dotarliśmy do dwóch finałów Ligi Mistrzów. Przyjmuję krytykę, o ile dotyczy mnie, a nie piłkarzy - oni zawsze dawali z siebie wszystko”.

 

„Wieczory przeciwko Bayernowi i Barcelonie zostaną w mojej pamięci bardziej niż trofea”

Gdyby znalazł się w sytuacji sprzed roku, postawiłby na scudetto czy znów na Ligę Mistrzów?
„Nic bym nie zmienił. Mieliśmy marzenie: potrójną koronę. Na koniec zapłaciliśmy za 23 mecze więcej niż Napoli. Ale zrobiłbym to samo, Inter ma obowiązek rywalizować na każdym froncie. A wieczory przeciwko Bayernowi i Barcelonie zostaną w mojej pamięci bardziej niż trofea. To były zwycięstwa być może nie do powtórzenia”.

 

Co wydarzyło się w finale w Monachium?
„Dotarliśmy do niego bez energii - fizycznej i mentalnej. To nie wymówka, tylko fakt. Rozczarowanie po utracie scudetto odbiło się na pewności siebie. PSG to wielka drużyna, co pokazało też niedawno z Bayernem: ustawiło finał dwoma golami i wykorzystało lepszą świeżość. My próbowaliśmy reagować, ale się pogubiliśmy. Nadal boli taka porażka, ale nie możemy zapominać o tym, co zrobiliśmy wcześniej w Europie”.

 

„Zdecydowałem się odejść dwa dni po finale, u Marotty. Czułem, że cykl się zakończył”

 

Czy przed finałem powiedział drużynie, że odejdzie?
„Absolutnie nie. Nie mogłem tego zrobić, bo decyzja - bardzo trudna dla mnie i mojej rodziny - nie była jeszcze podjęta. Prawda jest taka, że wszystko wydarzyło się bardzo szybko: dwa dni po Monachium spotkaliśmy się w domu Marotty, z Ausilio i Baccinem. Tam wyraziłem potrzebę zmiany, bo czułem, że cykl się zakończył. Oni chcieli kontynuować współpracę, ale zrozumieli moją decyzję: rozstaliśmy się jako przyjaciele i nadal nimi jesteśmy. Ale gdybyśmy wygrali Ligę Mistrzów, zostałbym w Interze”.

 

„Arabia dla pieniędzy? Nie – dla nowego doświadczenia”

 

Dlaczego przed finałem mówił o ofertach?
„Bo nigdy nie wiesz, jak potoczą się sprawy i moim obowiązkiem było nie ukrywać przed kibicami, co może się wydarzyć. Wcześniej też były propozycje, których nie przyjmowałem. Tym razem było inaczej: chciałem spróbować czegoś nowego”.

 

Do Arabii jedzie się dla pieniędzy, nie dla ambicji?
„Albo po to, by poznać nową rzeczywistość i sprawdzić się w innym kontekście. Na szczęście nigdy nie miałem problemów finansowych, to nie było coś, czego mi brakowało. Miałem piękny dom w Mediolanie, z którego widziałem nawet San Siro. Ta oferta mnie przekonała i jestem tu szczęśliwy”.

 

Czy tęskni za Włochami?
„Szczerze mówiąc nie. Od kiedy jestem w Rijadzie, byłem w domu tylko cztery dni. Mam rodzinę, bliscy mnie odwiedzają, nie odczuwam nostalgii. Mieszkam w zamkniętym kompleksie z doskonałą infrastrukturą, także szkołą amerykańską dla dzieci. Organizacja jest perfekcyjna, również w klubie. Uczę się też angielskiego”.

 

Media w Arabii pisały o możliwym zwolnieniu.
„Wydaje mi się, że wszyscy są ze mnie zadowoleni. Doszliśmy do ćwierćfinału Klubowych Mistrzostw Świata, walczymy o tytuł - mamy 5 punktów straty, ale czeka nas mecz z Al-Nassr. Gramy finał Pucharu Króla… I przede wszystkim nie przegraliśmy jeszcze żadnego meczu w sezonie, bo odpadnięcie z Al Sadd przyszło po rzutach karnych. Nie wiem, czy jest drugi trener na świecie bez porażki”.

 

Czy wróciłby do Włoch lub objął reprezentację?
„Nie myślę o tym. Mam jeszcze rok kontraktu i dużo entuzjazmu. To doświadczenie mnie rozwija”.

 

Czy nie stanie się „więźniem” wysokiej pensji?
„Nie. Pieniądze nigdy nie są dla mnie najważniejsze. Inni trenerzy wracali do Europy i ja też mogę. Kiedy przyjdzie czas - zobaczymy”.

 

Inter szybko się podniósł i wygrał scudetto.
„Zasłużyli. Wygrywanie nigdy nie jest łatwe. Znam tę drużynę i wiedziałem, na co ją stać. Wybór Chivu też był słuszny – widziałem go w pracy. Teraz niech świętują i walczą o Puchar Włoch”.

 

„Dimarco? To ja go zatrzymałem w Interze”

 

Dimarco narzekał na częste zmiany.
„Federico grał u mnie świetnie i o tym wie: to ja zatrzymałem go w Interze po 10 dniach treningów, inaczej mógłby odejść na wypożyczenie. Jego słowa pewnie źle zinterpretowano - mamy świetne relacje. Tak samo z Zielińskim - to ja chciałem go w Interze. Niestety miał problemy zdrowotne i nie pokazał wszystkiego”.

 

Czy z obecną kadrą też nic by nie wygrał?
„Nie wiem, tego nie da się powiedzieć. Klub dobrze działał na rynku - poprawił atak i sprowadził Akanjiego, który był świetnym wzmocnieniem defensywy”.

 

Finał Lazio–Inter - komu kibicuje?
„Nikomu. Oglądam i cieszę się widowiskiem. Oba kluby wiele mi dały - niech wygra lepszy”.

 

A jego brat Filippo i Palermo?
„Mam nadzieję, że awansuje - zasłużył, wykonał świetną pracę”.

 

Czy była między nimi rywalizacja?
„Nigdy. Wręcz przeciwnie - pełna jedność. Najpiękniejszy moment to wspólny mecz w reprezentacji przeciwko Anglii w 2000 roku. Niezapomniane przeżycie”.

 

Co z problemami reprezentacji Włoch?
„Trzeba je traktować poważnie i zacząć od podstaw - zmienić mentalność, już w akademiach. Piłka powinna iść w kierunku odwagi i jakości, a nie tylko wyniku za wszelką cenę”.

 

Co jeszcze?
„Zmniejszyłbym liczbę drużyn w Serie A. To trudne decyzje, ale za kilka lat wszyscy byliby zadowoleni. I jeszcze jedno - trzeba doceniać trenerów dzieci, którzy uczą techniki, a nie taktyki. Bez nich nie byłbym tym, kim jestem”.

 

Tagi:

Komentarze (0)

lub zarejestruj się , aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj się

lub

Zarejestruj się

lub

Zarejestruj się

na FcInter.pl

Masz już konto?

Zaloguj się

Szukaj