Spalletti na pomeczowej konferencji
Po haniebnym meczu Interu, trener Spalletti musiał zmierzyć się z niewygodnymi pytaniami dziennikarzy na konferencji prasowej.
Mówił Pan niedawno, że drużynie czasem brakuje charakteru. Czy w obecnej sytuacji nie sądzi Pan, że pora wyciągnąć konsekwencje wobec tych, którzy nie wywiązują się należycie ze swoich obowiązków?
- Mówiłem tylko, że zespół czasem cierpi na boisku ze względu na to, jaka jest aktualna sytuacja w meczu. Wtedy nie ma innego wyjścia niż odpowiednia reakcja, trzeba się zaangażować również mentalnie, ponieważ to z odpowiedniej mentalności wynikają odpowiednie zachowania w grze. W ciągu tygodnia musimy ciężko nad tym pracować, zawodnicy muszą patrzeć na siebie wzajemnie i wyciągać odpowiednie wnioski. Nie możesz dbać jedynie o swój interes, ale o wspólne dobro.
Podobny fatalny okres miał miejsce w zeszłym sezonie. Czy jest jakikolwiek optymistyczny bodziec? Szczególnie teraz, kiedy wszystko rysuje się w czarnych barwach?
- Wszystko zależy od tego jak rozwija się sytuacja, ponieważ małe rzeczy rzutują na jej obraz. To właśnie te drobiazgi pogrążają drużynę w trudnej sytuacji, wszystkie wypadki losowe, niepotrzebne kłótnie, wykluczenia graczy za kartki i przez kontuzje, to wszystko jest istotne w ciężkich chwilach. Odbiera ci to pewność siebie i ma swój wyraz w słabych wynikach. Trener ma obowiązek mierzyć się z tymi problemami do samego końca, nie może schować głowy w piasek i wrócić do domu. Musi spróbować wpłynąć na piłkarzy, ale niestety często małe rzeczy powodują, że sytuacja jeszcze bardziej się pogarsza, a wtedy ciężko o dobre wyniki.
Jest jakaś recepta na słabą grę w ataku?
- Dzisiaj gra nie była na tyle płynna, żebyśmy stworzyli sobie wiele dogodnych okazji, ale mieliśmy trzy klarowne sytuacje. W meczu takim jak dziś zespół musi to wykorzystać. Przypadkowy gol zadecydował o wyniku, ale my mieliśmy obowiązek strzelić gola co najmniej 3 razy.